brak słów powoduje szum w mojej głowie....
książka się skończyła
tak dobrze było mi z nią w ramionach.....
Pomosty które dzielą świat na wpół . Przechodząc z jednego w drugi . Na jego krawędziach związanych linami bujają się z wolna . Kiedy przechodzisz tam i spowrotem ranią dłonie .Okaleczenia są jak mapy . Wyciągnij je przed siebie .... Pomost posiadł przepaśc jak wąski wąwóz , w szarych dechach bujają się swawolnie . Jest wietrznie . Drogi ciągną się w nieskończonośc zamierających widoków. Na szerokośc ramion .Dwa światy , zupełnie różne . Zupełnie w innych zapachach . Ludzi.
9.12.2013
16.11.2013
85
Któregoś dnia po prostu się zamordowałam , było to morderstwo doskonałe ....
każdy z nas ma próżną stronę duszy i próżnię w sobie co łechta czym popadnie ...
Często w wspomnieniach czuję się jak odłam niczego ...
wciąż siedzę na tych przystankach ... właściwie już nie wiem dlaczego ....
tylko mnie nie krzycz ... nie każ jechać na gapę tym autobusem co nadjeżdża ...
Piszę do ciebie niezliczone ilości listów w rozmowach właściwie bez znaczenia
częściej już siedzę w niemych spodniach podwiniętych na bosych kostkach
co fale delikatnie uśmierzają ....
powierzchnię dni wczorajszych
Rozmawiam coraz częściej ... potem zapominam o czym właściwie była ta monotonia
w głowach mam niezliczone kadry biało czarnych
w kinie było ciemno
to taki moment kiedy jestem na prawdę sama
i brak mi myśli
cudowny aromat niczego ........
każdy z nas ma próżną stronę duszy i próżnię w sobie co łechta czym popadnie ...
Często w wspomnieniach czuję się jak odłam niczego ...
wciąż siedzę na tych przystankach ... właściwie już nie wiem dlaczego ....
tylko mnie nie krzycz ... nie każ jechać na gapę tym autobusem co nadjeżdża ...
Piszę do ciebie niezliczone ilości listów w rozmowach właściwie bez znaczenia
częściej już siedzę w niemych spodniach podwiniętych na bosych kostkach
co fale delikatnie uśmierzają ....
powierzchnię dni wczorajszych
Rozmawiam coraz częściej ... potem zapominam o czym właściwie była ta monotonia
w głowach mam niezliczone kadry biało czarnych
w kinie było ciemno
to taki moment kiedy jestem na prawdę sama
i brak mi myśli
cudowny aromat niczego ........
2.11.2013
.....
Liść mi się przyplątał ... jak niemy podróżnik wsiada ze mną .... w biegu w drzwiach na wpół otwartych .... jakbym nie mogła go ominąć niechybnie w podłużnych jego drganiach kolor już swój utracił jak zgniłe życie na jabłoni co kiwał się latem to w bok ... to w górę ... zaznając kąpieli w jednej kropli deszczu .. pieszczotliwie spijając rosą
umarł mi dziś w dłoni .....
13.09.2013
84
Ciesze się że jedziesz do "domu" ... pozdrów nasze osiedle z dzieciństwa ...
naszą ulicę ... naszą stację benzynową ...
tramwajem bym pojeździła.... posłuchała pana jak mówi "przystanek ul.lutra "
Przejechałabym się na pętle popatrzeć na fontannę.
poszłabym na zapiekankę na ul.Wolności .. takich już tu nie robią
poszłabym do kina którego nie ma ...
do teatru ...
na targi ...
dziwne że tamten nazywali mały a był większy ...
na basen do naszej szkoły ....
posiedziałabym na rurach z tyłu w lesie ... na lodowisko bym poszła ...
do starego sklepu co była kabaryna ...
Może w parku na jego rogu była by pani co sprzedawała słonecznik w kawałkach gazety i wata cukrowa i kąpielisko ... w mokrych klapkach po pepsi ..
gówniane to wszystko czasem wiesz :))))
23.08.2013
podróże
Nie miałam nigdy takiej czekolady , może namiastkę kostek .. Przeważnie się spalało ... to jak wygasający płomień w kominku gdy nad ranem jest już jedynie chłód....
mnie ciężko jest zatrzymać , przywłaszczyć na własność ...
staram trzymać się na uboczu , nie wychylać , nie pokazywać , nie "obnażać"
nie pleść warkoczy , nie pachnieć .... Boże nawet już nie istnieć ....
spuszczać oczy jak najniżej podłogi ...
"nie dotykać " ........................
Dziwne , że jesteśmy obciążeni walizkami , czasami gdy swoje są już lżejsze , że już pozostawione gdzieś tam ... na lotniskach w bagażowniach na śmietnikach , wyłupane są z nich już wszystkie mankamenty , to pojawia się ktoś ze swoimi .....
i chce na siłę wepchać się w życie , to mi się kojarzy z szerokimi drzwiami wejściowymi idzie taki wariat oczywiście on sobie nie zdaje z tego sprawy że owe bagaże ma .. no bo za nimi się ciągnie cała rodzina bagażowych z następnymi bagażami i walizami , kuframi , szafami na plecach i jest ich cały ogrom .... że nie pozostaje już miejsca w owym przedpokoju na kwiatek czy stojak na parasol....
tak ja mam
zafajdany przedpokój .....
Boże moja ukochana tapeta w paski .......
czasem sobie myślę ,że z takimi bagażami nawet już wiesz wyleczonymi zagojonymi i cholera wie co ... to już nie będzie nigdy świeże pachnące i miękkie ... no bo sobie wyobraź bułkę po przejściach która z piekarni ma kawał drogi do sklepu potem do potencjalnego wyżeracza ... no taka wiesz upada sobie z kosza i turla się .... niech się turla nie wiem z osiem godzin .. dwa dni czy noce .. no to już taka bułka może nie być nawet bułką ... a już na pewno z chrupiącą skórką bo spadł deszcz......
podejrzewam , że nigdy nie uda mi się zjeść całej dobrej cudownej czekolady ....
14.08.2013
a
stoję na wzgórzach , wszechobecne dobijanie rozwrzeszczanych fal wciąż żebrzą u mych stóp z jednakową zajadliwością , skulam się w najmniejszej garści zabierając ze sobą już nic , to owe nic nie może byc większe niż bagaż jednodniowego potu
nie uniosę już więcej tych nieokiełzanych pędów , pną się po murach do mej sypialni .... popędy myśli niespalonych niezliczonych pustych namiętności , .... wszędzie się szukam ....
wszędzie ................... na wzgórzach znów zapadł zmierzch potarganych sukien wciąż białe lica odbijają się o księżycowe poświaty tylko on jeszcze tak obojętnie .....
nie ma mnie , nie ma ..... to wszystko jest jak przykurcz
niezliczonej mimiki milczenia ....
wszystko bywa już takie puste
przytrzymaj mnie ...
przytrzymaj ,
nie mijaj
przytrzymaj
językiem w sobie
przytrzymaj
nie uniosę już więcej tych nieokiełzanych pędów , pną się po murach do mej sypialni .... popędy myśli niespalonych niezliczonych pustych namiętności , .... wszędzie się szukam ....
wszędzie ................... na wzgórzach znów zapadł zmierzch potarganych sukien wciąż białe lica odbijają się o księżycowe poświaty tylko on jeszcze tak obojętnie .....
nie ma mnie , nie ma ..... to wszystko jest jak przykurcz
niezliczonej mimiki milczenia ....
wszystko bywa już takie puste
przytrzymaj mnie ...
przytrzymaj ,
nie mijaj
przytrzymaj
językiem w sobie
przytrzymaj
12.08.2013
83
wypaliłam się ....
znowu
emocje targają
zamorduje je a potem
powiem przepraszam , że emocjonalnie tylko ostre narzędzia są do przełknięcia....
korytarzeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
daleko jeszcze
znowu
emocje targają
zamorduje je a potem
powiem przepraszam , że emocjonalnie tylko ostre narzędzia są do przełknięcia....
korytarzeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
daleko jeszcze
23.07.2013
osiemdziesiąt ileś tam
drogi pamiętniczku
...... kebzi mi się w głowie ,
tu jest pusto tam zaglądam , szklanki są blade jakieś takie bez coca coli ...
cola ... to chyba jedyny mi ciemny napój o takimże zabarwieniu , nie wiem jakim cudem tym zabarwieniem zrobiła taką furorę ...
a irracjonalnych rzeczy dlaczego prawdopodobieństwo jest tak nieprawdopodobne
samotność ma smak taki gorzkawy , kawy parzonej której nie cierpię , coraz trudniej na tej planecie znaleźć można duszę zbitą i zebraną , we wszystkich kierunkach wszechświata co by mogła podążać za moim tokiem myślenia i tworzyła by jakiś dialog
nie potrafię zamykać drzwi i okien tak na wygląd .. brodatych ludzi przypominających Jezusa ....
sandałami nie chodzą boso ...
szperają na werandach wciąż w deskach i gwoździach
śrubokręt nakręconych poplątań
przyjaciela mi trzeba !!!!!
pieczywo by przyniósł świeże na kolację ze świerszczami ....
właściwie jest coś strasznego na dnie Twojego serca coś bardzo okrutnego .....
kiedy stoję nad białym krzesłem zbyt drewnianym buja się na werandach tak mlecznych ... wciąż płoną , wyrywa mi się ... krzyk ... na wzgórzach .... wiatr w strzępach sukienki ...
jest coś okrutnego , mrocznego na dnie Twojego serca ...
w białych rękawiczkach myślisz że dotykiem można się najejśc ...
w kranach piętrzącą się wodą zmyć brudy każdego dnia ...
mnie tu nie ma ....
nigdzie znowu ....
brakuje mi wódki , papierosowego dymu ... i kadru w szarobiałych oknach ... zataczać się nago ...
na dnie Twojego serca .... jest ciemno ...
świecę przyniosę ...
...... kebzi mi się w głowie ,
tu jest pusto tam zaglądam , szklanki są blade jakieś takie bez coca coli ...
cola ... to chyba jedyny mi ciemny napój o takimże zabarwieniu , nie wiem jakim cudem tym zabarwieniem zrobiła taką furorę ...
a irracjonalnych rzeczy dlaczego prawdopodobieństwo jest tak nieprawdopodobne
samotność ma smak taki gorzkawy , kawy parzonej której nie cierpię , coraz trudniej na tej planecie znaleźć można duszę zbitą i zebraną , we wszystkich kierunkach wszechświata co by mogła podążać za moim tokiem myślenia i tworzyła by jakiś dialog
nie potrafię zamykać drzwi i okien tak na wygląd .. brodatych ludzi przypominających Jezusa ....
sandałami nie chodzą boso ...
szperają na werandach wciąż w deskach i gwoździach
śrubokręt nakręconych poplątań
przyjaciela mi trzeba !!!!!
pieczywo by przyniósł świeże na kolację ze świerszczami ....
właściwie jest coś strasznego na dnie Twojego serca coś bardzo okrutnego .....
kiedy stoję nad białym krzesłem zbyt drewnianym buja się na werandach tak mlecznych ... wciąż płoną , wyrywa mi się ... krzyk ... na wzgórzach .... wiatr w strzępach sukienki ...
jest coś okrutnego , mrocznego na dnie Twojego serca ...
w białych rękawiczkach myślisz że dotykiem można się najejśc ...
w kranach piętrzącą się wodą zmyć brudy każdego dnia ...
mnie tu nie ma ....
nigdzie znowu ....
brakuje mi wódki , papierosowego dymu ... i kadru w szarobiałych oknach ... zataczać się nago ...
na dnie Twojego serca .... jest ciemno ...
świecę przyniosę ...
22.07.2013
6.07.2013
5.07.2013
76
za szklanymi drzwiami
pokój długi na cztery metry
szerokość około dwóch i pół
okna w których czytało się nocą
w latarniach
zaglądają wciąż w to samo miejsce
niezliczone ilości foteli usłanych w osobowy samochód
bez marki , koloru w paski
pasażerowie dosyć niemi ...
w pluszowych jednobarwnych spodenkach
w złotych lokach
sukienkach w kwiaty
jechaliśmy dość długo ...
samotność wydawała się mniejsza
za szklanymi drzwiami
wciąż śpi
pokój długi na cztery metry
szerokość około dwóch i pół
okna w których czytało się nocą
w latarniach
zaglądają wciąż w to samo miejsce
niezliczone ilości foteli usłanych w osobowy samochód
bez marki , koloru w paski
pasażerowie dosyć niemi ...
w pluszowych jednobarwnych spodenkach
w złotych lokach
sukienkach w kwiaty
jechaliśmy dość długo ...
samotność wydawała się mniejsza
za szklanymi drzwiami
wciąż śpi
1.06.2013
" ...... Mam prawo
Upaść, zemdleć
Zanim poznam prawdziwą cenę
Ale co się ze mną dzieje?
Śmieję się, zanim zapłaczę
Płaczę, zanim się zaśmieję
Co się ze mną dzieje?
Śpię na samym skraju łóżka
Och, jak żałuję
Że nie jestem tym, kim jestem
Ściany mają uszy
Ściany mówią za dużo
Och, jak nienawidzę
Że nie jestem tym, kim jestem
Księżyc mnie szpieguje
Księżyc jest cały czas za moimi plecami
Mam też prawo
Udawać, wybuchnąć
Moje pragnienia wysychają
Ale co się ze mną dzieje?
Zapominam, piję
Piję i zapominam
Co się ze mną dzieje?
Śpię na samym skraju łóżka
Mam też prawo
Odjechać, odrzucić
Ludzi w środku nocy
....................................................................
wszystkiego dobrego dzieciaki ......
31.05.2013
75
Żywy pomost .
Jak pod dotykiem stopy nic się nie ugina nie ugniata.
Rankiem słońce opiera swe lica ...
Filiżanka ...
Toruń .... wpada
Jak pod dotykiem stopy nic się nie ugina nie ugniata.
Rankiem słońce opiera swe lica ...
Filiżanka ...
Toruń .... wpada
21.05.2013
....
musisz zacząć pisać , zacisnąć zęby i chociaż słowo na godzinę , na siłę ..... nic nie ma takiej mocy jak nic innego nie uratuje , bez weny
szlaczki chociaż ....
" ..... są dwa rodzaje ludzi ... ci którzy żyją , grają i umierają... i tacy , których jedynym zajęciem jest utrzymywanie równowagi na krawędzi życia .I są podniebni tancerze ....."
a mnie nie ma dziś ....
czekałam na siebie na przystanku
nie przyszłam ...
pewnie gdzieś zapodziałam sukienkę ...
szlaczki chociaż ....
" ..... są dwa rodzaje ludzi ... ci którzy żyją , grają i umierają... i tacy , których jedynym zajęciem jest utrzymywanie równowagi na krawędzi życia .I są podniebni tancerze ....."
a mnie nie ma dziś ....
czekałam na siebie na przystanku
nie przyszłam ...
pewnie gdzieś zapodziałam sukienkę ...
19.05.2013
16.05.2013
14.05.2013
72
- A jak będziesz już całkiem siwy będziesz się farbował ?
- a czemu ?
- bo nie ma dżemu
- -)
- a u mnie nie ma prądu , są świeczki , zeszyt co czeka na słowa , otwarte okno za którym szeleści liśćmi deszcz pozostałość po burzy .Codzienne picie nic nie daje , ciągle czuję ...
- piękne masz , możesz posiedzieć w ciszy z cieniami potańczyć ...W zeszycie"namaluj mnie" jak siedząc w pąsach rankiem kawa przewraca mi strony książek....
- zostały trzy kartki i koniec z nim przeklętym smutkiem zaklętym .. aż się boję otworzyć następny
- patrzę na niektóre słowa i myślę , że wraz z nimi bardzo dojrzeliśmy
- spać dziś nie mogę duszno za dużo wrażeń i moja pierwsza dziura w oponie w wózku ... a mimo tego dręczą mnie koszmary
- trochę nie rozumiem - poszło na jedną bezsenną noc może wystarczy ...
- właśnie się obudziłam .. takie minutowe spania ....
- właśnie się obudziłem .. takie dwugodzinne sypianie .. na dobę
- lubię ostatnio cieszę , z ludźmi gadać mi się nie chce wszystko wydaje się takie sztuczne , naciągane i nieważne .. To pewnie zmęczenie ale
- a czemu ?
- bo nie ma dżemu
- -)
- a u mnie nie ma prądu , są świeczki , zeszyt co czeka na słowa , otwarte okno za którym szeleści liśćmi deszcz pozostałość po burzy .Codzienne picie nic nie daje , ciągle czuję ...
- piękne masz , możesz posiedzieć w ciszy z cieniami potańczyć ...W zeszycie"namaluj mnie" jak siedząc w pąsach rankiem kawa przewraca mi strony książek....
- zostały trzy kartki i koniec z nim przeklętym smutkiem zaklętym .. aż się boję otworzyć następny
- patrzę na niektóre słowa i myślę , że wraz z nimi bardzo dojrzeliśmy
- spać dziś nie mogę duszno za dużo wrażeń i moja pierwsza dziura w oponie w wózku ... a mimo tego dręczą mnie koszmary
- trochę nie rozumiem - poszło na jedną bezsenną noc może wystarczy ...
- właśnie się obudziłam .. takie minutowe spania ....
- właśnie się obudziłem .. takie dwugodzinne sypianie .. na dobę
- lubię ostatnio cieszę , z ludźmi gadać mi się nie chce wszystko wydaje się takie sztuczne , naciągane i nieważne .. To pewnie zmęczenie ale
pomost to moja równowaga wtedy gdy się gubię
- od kilku lat egzystowania ludzkich mózgów ta symbolika się nie zmieniała , sprawdziłem chyba z 7 tyś .i woda i jej symbolika powtarza się w niezmienionej formie wierzeń i wytworów .Nie , to deski podkładane pod nogi niczym ratunek by nie wpaść na tamten świat, to życie ciągle na granicy , a granica to miejsce niczyje ....
-więc wszystko się zgadza , tak to czytając .. A sny o morzu?o ciągłym podążaniu do niego i tęsknocie?
- Morze to też fale istotny symbol rezerwuar potencji jak bezkształt przed i po życiu , wejść w wodę w Mezoameryce to umrzeć , to się powtarza ale najczęściej z jeziorami , symbolika główna umysłu wiązana z życiem ale i jednocześnie ze śmiercią
- I co mam Ci odpisać ... Dziwne nagle to moje pisanie zrobiło się po interpretacji..,. Co autor chciał powiedzieć ... ? jak jeszcze żyje ...
- zostaw ... myśl co najwyżej dlaczego tam stoisz .. jestem dziś już wyczerpany ... Czuć i tak będziesz intensywnie już zawsze tylko może w różnych miejscach... nie wiem już nic.
- Dla mnie to pisanie było taką prosta formą uczuć , takim siedzeniem i kołysaniem stopami na ławce w trawie .Pomostem pomiędzy tym , a sobą .A teraz to takie dziwne będzie .Po tej interpretacji , takie naruszone przez ciało obce w postaci "wiedzy". Odpocznij więc...
cdn.
8.05.2013
71
ZAPISKI
24.04.2010
kiedy mam te dni nazywam to źle się czuje w głowie bo jak wytłumaczyć coś co istnieje a nie jest namacalne do opisania co jest jedynie czarną dziurą w której spadam spadam .. boje się , czuję niepokój , strach , ciemność , głód , wstręt .. i apatię .. można siedzieć godzinami .. bez snu ..
/// no tak to wygląda…..i chyba już inaczej nie będzie …
za to z innym czuciem podobnie , a tego brakowałoby mi bardzo …. .zresztą sama wiesz, jak brakuje Ci go w innych , tego chyba najbardziej ..
nic sobie nie myślę
a można?
//// nie można
07.05.2010
Myślę że jeszcze nie nauczyłam się mówić ..
wolę jednak słuchać ...
Ja też chciałbym czasami tylko słuchać......
02.06.2010
............. odrealnianie było moim kiedyś ogromnym problemem, strasznie się go bałem…
no ale wtedy czułem się sam….
ale to długa historia na kiedyś tam
ty nie masz się czego bać, a nawet jakby było strasznie na końcu to nic bym Ci dziś nie powiedział
za bardzo byłoby mi żal poezji której czasem piszesz….
17.11.2011
gdzieś lewituję , nie ma mnie tuobojętnie gdzie się znajduję jest to jak nieprzytomny sen który się śni
widzę buty zakładam , myje się , jem
wszystko jest takie nierealne
jakby zamazane przez tą mgłę ?
czego Ci brak ...
?
to jak szukanie po omacku chociaż kiedyś namiotem w ciemnościach znalazłam
kolczyk co upadł ...
gdybyś miał więcej niż jedną urwaną godzinę , powiedzmy trzy z trzy godziny
bezkarności
czego wciąż brak ...
trzy godziny to bardzo dużo ...
za?
za a nawet przeciw ...
cała noc ......maskara ..potem przeciąg w głowie
przez wybitą dziurę ...
zamarzyć mogę o czym chcę i kiedy...
ale nie wiem czy to marzenia ...
skulić sie w kącie w embrion i zasnąć
schować na chwilę chciałbym
sprawdzone nie działa
ale obraz tak
jestem chory ...jak się na ciebie patrzę to emocje ..no są czasami różne
ale jak czytam to trochę wszystko drży
a nie powinno być na odwrót??????
5.05.2013
70
...... mnie boli ...
i wielki balon niebytu który biegnie gdzieś w oddali po błękicie zapomnianych .....
wiatraki spiętrzone na falach traw i pól ... tak leniwie obracają głowy ....
Don Kichot .....
i wielki balon niebytu który biegnie gdzieś w oddali po błękicie zapomnianych .....
wiatraki spiętrzone na falach traw i pól ... tak leniwie obracają głowy ....
Don Kichot .....
3.05.2013
69
Nocne rozmowy
- noc pewnie ma oczy jak diamenty co się skrzą ku górze i suknie ma granatową , w ciemnościach jak żałobna postać nosi ... w dłoniach małe smutki te jeszcze najmniejsze ... wołając je cichnie nad ranem ....
- ............. a wiesz , że któregoś dnia to myślenie o śmierci , o tym się nie rozmawia ale to istnieje .... Tak strasznie się boję , że któregoś dnia to Teraz będzie już zupełnie inne ... Otworze drzwi , a za nimi nie będzie nikogo ... To taki rodzaj samotności bez wyboru ... Paraliżujący strach obcości do końca .....
- .....
hm
zgubiłem się w lesie......]
- posiedź troszkę tam .... możne coś znajdziesz a może Ciebie znajdą ... to takie siedzenie czasem dla siebie samego ... jak ja na drzewie z widokiem ...
[...... to las z ludzi to martwy las......
dzisiaj trudno się rozmawia, bo jedynym co rozdaje są kawałki duszy
kto chce niech bierze, diabeł, ludzie, szarlatani, kto się odważy
na handel w zamian za to samo
bez półsłówek i półprawd
skrawki albo milczenie
...
to takie chwile kiedy wszystko rozrywa się wewnątrz,
rozszarpuje człowieka, próbując się wyrazić
to trzepoczący ptak w zbyt ciasnej klatce
łamiący skrzydła o pręty
niebo albo śmierć
otwarte drzwi albo strzał w głowę.
....
handel
nieustanne coś za coś
by się karmić
skrawki dusz dla duszy
słowa dla historii
dźwięki dla muzyki
kształty dla świata
inni ...ich dziś w niemych polach pomiędzy być nie powinno....
...
wszystko zważone a potem rzucone na białe płótno jednym ruchem
i słowa - masz i idź w świat który sam stworzyłeś...
Boże, niech wreszcie z tych ciemności
gdy zamknę oczy
ktoś powie jedno słowo
dzisiaj trudno się rozmawia, bo jedynym co rozdaje są kawałki duszy
kto chce niech bierze, diabeł, ludzie, szarlatani, kto się odważy
na handel w zamian za to samo
bez półsłówek i półprawd
skrawki albo milczenie
...
to takie chwile kiedy wszystko rozrywa się wewnątrz,
rozszarpuje człowieka, próbując się wyrazić
to trzepoczący ptak w zbyt ciasnej klatce
łamiący skrzydła o pręty
niebo albo śmierć
otwarte drzwi albo strzał w głowę.
....
handel
nieustanne coś za coś
by się karmić
skrawki dusz dla duszy
słowa dla historii
dźwięki dla muzyki
kształty dla świata
inni ...ich dziś w niemych polach pomiędzy być nie powinno....
...
wszystko zważone a potem rzucone na białe płótno jednym ruchem
i słowa - masz i idź w świat który sam stworzyłeś...
Boże, niech wreszcie z tych ciemności
gdy zamknę oczy
ktoś powie jedno słowo
burza dziś ...
tak zmoknąć jak dziecko łapać buzią krople i ganiać w ogromnych kałużach ....
[ ja dziś utknąłem w dziecku na przystanku , co matka kazała mu czekać a z wróci i siedział tak siedem dni tydzień co trwa całe życie...]
ja dziś tonęłam w rozpaczy to taki stan w którym siedzisz na ławce pośród pola jest tam drzewo zgarbione jakby i mały staw od naporu łez się uchował ...
nie wie się , że się umarło siedząc na ławce już tak długo .....
[ rozpacz , rozgoryczenie i ławka zdominowały mój ostatni zeszyt , mam go dość nie mogę się doczekać aż się skończy !.....]
Dziwne , że człowiek ma narzucone ilości kartek w zeszycie i trzyma się go jak poręczy do ostatniej .........
Pamiętniki mają to do siebie że są nieskalane , nie można ich wymazać i poprawiać one istnieją .... tak samo jak Ci którzy zapisują je i chowają przed światem .....
&
za każdym razem mam przed sobą pełną gamę uczuć i pełne wnętrze do otwarcia jak drzwi ... po drugiej stronie stoją wielobarwne obrazy jak malowane pędzlem na białym płótnie ..... za każdym razem wypełnia się bądź czuje się pustkę jak nieograniczony dzban z którego się wciąż ulewa i napełnia .... czasem zamykam to wszystko w dłoniach by nie upuścić tak mało ciepła było .... więc trzymam ....
&
mgła wolno ustaje...
echo niesie zgrzyt...
.. jakby spotkanie na środku niebytu było czymś istotnym .... w chwilach takich jak nastaje świt .. w błądzeniu po omacku ... jak na łodzi ... w której każdy jej brzeg unosi się i opada .... ciszą ... jak w dalekiej podróży gdy widzi się .... drugiego człowieka
otwieranych, ciężkich wrót...
jakby można było dłońmi ulepić siebie od nowa ... i nie bac się ... woda opada i unosi się jak w oddechach
wiem
dlaczego wciąż chodzisz na brzeg
i wciąż tam stoisz
.. jakby spotkanie na środku niebytu było czymś istotnym .... w chwilach takich jak nastaje świt .. w błądzeniu po omacku ... jak na łodzi ... w której każdy jej brzeg unosi się i opada .... ciszą ... jak w dalekiej podróży gdy widzi się .... drugiego człowieka
otwieranych, ciężkich wrót...
jakby można było dłońmi ulepić siebie od nowa ... i nie bac się ... woda opada i unosi się jak w oddechach
wiem
dlaczego wciąż chodzisz na brzeg
i wciąż tam stoisz
toruń ?
29.04.2013
68
"odwiedziny"
Usiądź czasem na ławce za pomostem .. w ogrodzie gdzie są same trawy barwne i wilgotne . ... ściągnij obuwie ... to taka chłodna łagodząca powierzchnia niebytu .. ławka dość dawno niemalowana odrapana ze słów i pragnień to jakby się istniało w zespoleniu ... nie myśl ... nie pragnij tylko sobie posiec .... - zaistniej
Koniec rozmowy na czacie
8.04.2013
66
Ma takie małe oczy , coraz większe ze zdziwienia otwierają szerokość błękitów .
Mniejsze palce niż moje , mikroskopijne stopy obdarte w dzień narodzin niespotykaną ilością naskórka .
Jakby w łonie wymoczył już wszystkie delikatne łzy .
Matka .
Miłosz .
Coraz bardziej słońce wychodzi spoza horyzont smutku.....
Mniejsze palce niż moje , mikroskopijne stopy obdarte w dzień narodzin niespotykaną ilością naskórka .
Jakby w łonie wymoczył już wszystkie delikatne łzy .
Matka .
Miłosz .
Coraz bardziej słońce wychodzi spoza horyzont smutku.....
1.04.2013
6.03.2013
64
To jest ta normalność która następuje po przeżyciach zbyt intensywnych barw ... nozdrza mi rozsadza od tęsknoty za pomostami wzdłuż których rzuca się nieme kamienie w rzekę ........
płyną ....
czuje się uwiązana sznurem .....
płyną ....
czuje się uwiązana sznurem .....
4.03.2013
63
może spotykamy się wciąż na chwilę dokarmiając się wzajemnie w owym czasie ....
może moja miska była bardziej głęboka ....
na jej dnie widnieje jedynie skrawek tych wyobrażeń ...
nad brzegiem tafla rozciąga swoje olbrzymie plecy ...
są jeszcze w stalowej szarości zamknięte ...
jeszcze chłodniej gdy nad ziemią usłane piętrzą się pierzyny ...
sny ...
niemym wyrazem przemawiają w ciszy ..
ciszej ...
biegną ku górze odłamki srebrzystych łusek ryb co w barwach przeplatają się złotą słychać plusk ..
jak potężny drapieżnik wyłania swoje oczodoły ...
w dalekich krainach ... góry odbijają swoje garby
przyglądając się sobie z osobna
w wielkich stalowych lustrach ....
słońce ...
jakby ciągnęło swoją odmienną pieśń ...
28.02.2013
62
No dobra . Słońce jest ! nastrój jest ! brzuch nadal jest ! brak snu jest ! chodzenie siku co 2h jest ! męża nie ma ! za dwa dni będzie ... młody kopie mamę ! więc jest ! wszystko przygotowane ! pozwolenie jest !
rozstępów zero ! cycki za to są ... ! mam nadzieje, że niedługo zmaleją ...
Spacer jest ! Konie sąsiadów są ! stada saren są ! w liczbie mnogiej !
Humor od wczoraj jest ! Jeszcze 19 dni !
- widzę , że dzidziuś daje sobie radę
- tak daje
- gorzej z panią ( muszę miec głupią minę osaczoną wielkimi pięciozłotówkami - dobrze że mi nie wylazły ....
oczyska )
Strach jest !
wszechobecny ....
rozstępów zero ! cycki za to są ... ! mam nadzieje, że niedługo zmaleją ...
Spacer jest ! Konie sąsiadów są ! stada saren są ! w liczbie mnogiej !
Humor od wczoraj jest ! Jeszcze 19 dni !
- widzę , że dzidziuś daje sobie radę
- tak daje
- gorzej z panią ( muszę miec głupią minę osaczoną wielkimi pięciozłotówkami - dobrze że mi nie wylazły ....
oczyska )
Strach jest !
wszechobecny ....
25.02.2013
23.02.2013
60
Dlaczego wszyscy kłamią. Te kłamstwa są jak przemilczane wygodne pantofle w których właściwie niczego się nie znajdzie prócz znoszonych odcisków własnych stóp.
Moje poczucie sprawiedliwości jest jak dobijający zegar o dwunastej w nocy.Miałam kiedyś taki chowałam go w szafie i modliłam się , żeby nigdy nie wybił godziny.Przerażał mnie jego język ciągnący się i wahający to w lewo to w prawo....
Kłamstwo.Jak sprecyzowane orgazmy w których taplają się co rusz nowe oblicza uśmiechniętej życzliwości i braku nadmiaru przystopowania na białych zwęglonych twarzach....
Piszę list.To taka historia którą powinno się już dawno zapomnieć. Zapomniałam przez sześc lat dokładnie ukrywała się w spodniach i dziurawych nogawkach. Tych wytartych od sandałów latem.
Zimna ryba i despotyczny pan. Tworzą idealną parę. Wirują wciąż w mojej głowie....
A ja mam ochotę wysłać ten list . Będzie jak zwykle niemoralnie poprawny . Poparty argumentami i udowodnieniem. To takie myśli w których rozprzestrzeniasz ilości monologów w nieskończoność tematycznych bzdur. Tylko po cholerę ...
.... nie można by tak
................................... uśmiechnąć się ....
http://www.youtube.com/watch?v=yedD4JsZyT0
Moje poczucie sprawiedliwości jest jak dobijający zegar o dwunastej w nocy.Miałam kiedyś taki chowałam go w szafie i modliłam się , żeby nigdy nie wybił godziny.Przerażał mnie jego język ciągnący się i wahający to w lewo to w prawo....
Kłamstwo.Jak sprecyzowane orgazmy w których taplają się co rusz nowe oblicza uśmiechniętej życzliwości i braku nadmiaru przystopowania na białych zwęglonych twarzach....
Piszę list.To taka historia którą powinno się już dawno zapomnieć. Zapomniałam przez sześc lat dokładnie ukrywała się w spodniach i dziurawych nogawkach. Tych wytartych od sandałów latem.
Zimna ryba i despotyczny pan. Tworzą idealną parę. Wirują wciąż w mojej głowie....
A ja mam ochotę wysłać ten list . Będzie jak zwykle niemoralnie poprawny . Poparty argumentami i udowodnieniem. To takie myśli w których rozprzestrzeniasz ilości monologów w nieskończoność tematycznych bzdur. Tylko po cholerę ...
.... nie można by tak
................................... uśmiechnąć się ....
http://www.youtube.com/watch?v=yedD4JsZyT0
20.02.2013
59
Zostanę mamą .
Za parę dni , może tygodni. To już niewiele. Zbyt niewiele.
Mój świat zupełnie zmieni się nie do poznania. Nie będzie już w formie uwarunkowanej jedynie zależnej ode mnie. Po raz pierwszy .
11.02.2013
58
Czasem w tej formie ciszy zapada niebezpieczna więź. Pomiędzy mną a sobą samą . To jak tańczące w nieskończoność mozolnie wyżłobionych drewnianych schodów. Skrzypią . Słyszysz.
Piszę list.Ten list jest pod tytułem"nie wracajmy już nigdy do przeszłości". Przestałam wypisywać usprawiedliwienia.To jak po latach przyznać się w końcu do skażenia własnej niezależności. Stanąć w korku lustrzanych odbić i wskazać niemym palcem winę.Im.
To taki list bez czytelnika , jak wyrzucenie śmieci po latach tułaczki. Z bagażem z nieskończoną ilością walizek. Widzę siebie w potarganych włosach , białej sukience. Jak w sandałach idę leśną podwiązką wśród brzóz.
Cholera uśmiecham się .
http://www.youtube.com/watch?v=aMEE9AW94Hs
Piszę list.Ten list jest pod tytułem"nie wracajmy już nigdy do przeszłości". Przestałam wypisywać usprawiedliwienia.To jak po latach przyznać się w końcu do skażenia własnej niezależności. Stanąć w korku lustrzanych odbić i wskazać niemym palcem winę.Im.
To taki list bez czytelnika , jak wyrzucenie śmieci po latach tułaczki. Z bagażem z nieskończoną ilością walizek. Widzę siebie w potarganych włosach , białej sukience. Jak w sandałach idę leśną podwiązką wśród brzóz.
Cholera uśmiecham się .
http://www.youtube.com/watch?v=aMEE9AW94Hs
29.01.2013
15.01.2013
57 listownie
wiesz to jest tak , że czasem mamy już taki bagaż za sobą że nie wiemy czy taka a nie inna droga była dobra .Też czasem się obracam , widzę swoje błędy i czasem niepotrzebne decyzje tworzone na bazie impulsu .Pewnie , że chciało by się cofnąć czasem czas i zacząć z tą samą wiedzą zupełnie inaczej .Ha ha dziś pewnie byłabym singlem z wiatrem we włosach i niezależną dobrze wykształconą kobietą
Jeździłabym po świecie i zestarzałabym się z aparatem ....
ech marzenia ...
Ale te scenerie czasem musimy przełożyć na życie rzeczywiste ...
Wiesz , czasem się obawiam , że ta rzeczywistość nigdy nie pasowała do mojego kontekstu osoby .Nie ta ziemia i nie to miejsce .Strasznie ciężko jest się odnaleźć .. a szczególnie nie ranić przy tym innych ....
i myślę ,że masz takie owo coś w sobie ... mam już 34 lata i właściwie nic się nie zmienia w spojrzeniu na siebie samą ... tylko człowiek bywa bardziej zmęczony ...
Pierwszy raz w życiu rozpakowałam wszystkie swoje kartony do końca , teraz po zakończeniu mojego cygańskiego życia muszę nauczyć się nie uciekać , nie pakować i nie nudzić ... a mieszkam tu w nowym domu 7 miesięcy i już mnie ciągnie w siną dal
takie zboczenie na temat czterech ścian nie dotyczy to ludzi bynajmniej albo i na szczęście
Może jak będziemy już tacy starzy i pozmarszczani to wiesz
Ja się wciąż boję samotności chociaż nie jestem zbyt towarzyska ... tak na chwilę żeby się zmęczyć i schować
i strasznie mnie to drażni ...
nie wiem kiedy przyjadę ...
nie bardzo mam po co
8.01.2013
rozmyślania
Nie wiem na którym etapie dziś jestem ale bezczynność zabija moje receptory myślenia .
Czasem boje się tak bardzo ... nie wiem jak można było się bać kiedykolwiek mniej bądź bardziej .
Czasem kiedy instynktownie słuchasz siebie wtedy droga może być wbrew pozorom mniej bolesna .
Czy ja słucham , nie wiem już czy słucham czy mi się wydaje czy to tylko podszept tego wszystkiego co przebiegło jak kot na pasach w jedną i drugą stronę bez zdecydowania .
Boje się jak Cię zobaczę po raz pierwszy i następny .
Dlaczego nam kobietom od narodzin wmawia się macierzyństwo jako jedną wielką spełnioną drogę bez której nie jest się ani w połowie kobietą , ani tym bardziej wypełnioną po brzegi wanną ....
Nie czuje się wanną raczej pozbawioną tożsamości , ciała , duszy i strachu na oczekiwanie .
Nie oddycham , nie śpię .Wlewam w siebie ilości nieskończonej herbaty , zwisając z wolna nad deską już siódmy miesiąc .Ubrania kurczą się pod napływem ilości spadających kropel , toczą się .
A ja gdzieś pomiędzy krzyczę . Walcząc . Nie wiem ile schodów biegnie dziś do góry , ile myśli niepozbieranych tuli się do siebie z zimna ...
Boje się samotności gdy Cię zobaczę .
Wielkich zielonych oceanów , patrzących z nadzieją .
Biegłam dziś znów polami , zbożem nieskoszonych warkoczy , upadły jak czerwono krwiste maki na polowaniach ..... Mam Ci tak wiele do pokazania , nic za razem .
Czerwone buciki zawiązane w sznurowadłach , w deszczach nabrzmiewających o szyby samochodu w podróży , niezliczone ilości barwnych motyli , pająków biegnących jakby donikąd .
Dom .
http://www.youtube.com/watch?v=ysMW2TETY4U
Czasem boje się tak bardzo ... nie wiem jak można było się bać kiedykolwiek mniej bądź bardziej .
Czasem kiedy instynktownie słuchasz siebie wtedy droga może być wbrew pozorom mniej bolesna .
Czy ja słucham , nie wiem już czy słucham czy mi się wydaje czy to tylko podszept tego wszystkiego co przebiegło jak kot na pasach w jedną i drugą stronę bez zdecydowania .
Boje się jak Cię zobaczę po raz pierwszy i następny .
Dlaczego nam kobietom od narodzin wmawia się macierzyństwo jako jedną wielką spełnioną drogę bez której nie jest się ani w połowie kobietą , ani tym bardziej wypełnioną po brzegi wanną ....
Nie czuje się wanną raczej pozbawioną tożsamości , ciała , duszy i strachu na oczekiwanie .
Nie oddycham , nie śpię .Wlewam w siebie ilości nieskończonej herbaty , zwisając z wolna nad deską już siódmy miesiąc .Ubrania kurczą się pod napływem ilości spadających kropel , toczą się .
A ja gdzieś pomiędzy krzyczę . Walcząc . Nie wiem ile schodów biegnie dziś do góry , ile myśli niepozbieranych tuli się do siebie z zimna ...
Boje się samotności gdy Cię zobaczę .
Wielkich zielonych oceanów , patrzących z nadzieją .
Biegłam dziś znów polami , zbożem nieskoszonych warkoczy , upadły jak czerwono krwiste maki na polowaniach ..... Mam Ci tak wiele do pokazania , nic za razem .
Czerwone buciki zawiązane w sznurowadłach , w deszczach nabrzmiewających o szyby samochodu w podróży , niezliczone ilości barwnych motyli , pająków biegnących jakby donikąd .
Dom .
http://www.youtube.com/watch?v=ysMW2TETY4U
1.01.2013
56
Bronisz się rękami i nogami od despotyzmu
Przesiewa się mąkę tak z jednego sita w drugie .
Bierzesz godziny nadmuchanych i dręczących wizji spowiedzi .
Gdzie nie ma oczyszczenia jedynie pogłębiające się namiastki tych wszystkich czarnych drzwi i dziur po kluczach .
I w końcu stając obolały na przeciw ciężkiej powierzchni , odrzucasz tych którzy swoją namiastką wciąż posiadają sztylety nieograniczonych możliwości wyegzekwowania swoich dawnych praw ...
To wszystko to bzdura łącząca jedynie wymyśloną idyllę by poczuć się bezpiecznie ...
I kiedy powstaję na tyle by czuć ogrom możliwości i dobroci
depczesz moje zaproszenie
na wycieraczkach kolejnych domów .....
bo dzień był zbyt płochliwy .....
Przesiewa się mąkę tak z jednego sita w drugie .
Bierzesz godziny nadmuchanych i dręczących wizji spowiedzi .
Gdzie nie ma oczyszczenia jedynie pogłębiające się namiastki tych wszystkich czarnych drzwi i dziur po kluczach .
I w końcu stając obolały na przeciw ciężkiej powierzchni , odrzucasz tych którzy swoją namiastką wciąż posiadają sztylety nieograniczonych możliwości wyegzekwowania swoich dawnych praw ...
To wszystko to bzdura łącząca jedynie wymyśloną idyllę by poczuć się bezpiecznie ...
I kiedy powstaję na tyle by czuć ogrom możliwości i dobroci
depczesz moje zaproszenie
na wycieraczkach kolejnych domów .....
bo dzień był zbyt płochliwy .....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
!
"Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."Rozdz. 1, art.1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz.U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631





