Sukienką stałam owiana.. Jak opatuleniem na brzegu
Niczego
Powiedz mi potrzeba w tym staniu na końcu
...
Gdzie kamienie powinny być wspięte na brzegach czerwonych obcasów
Ubieram kiedy czuję
Pewność że wciąż nigdzie mnie nie ma
Poniewieram się...
Kątem przymieram
Chciałabym
Iść
....
Biegnę
Dziś w spodniach
Potargałam
Kwiaty
Wzór był dość niewidomy...
,..,.,.,.,.,.,.,..,
Krzesło
Drewniane
Usiądź
Nie siadaj nie grzeb się nie rozmawiaj
Usiądź.
Dwa krzesła na pustej przestrzeni w pustych budynkach
Na czworakach
W oczekiwaniu
Więc siedzisz
Usiądź nic już
W odsłoniętych sukienkach jest tyle zachęty
Gdzie nagie uda...
Wciąż drżą
Stojąc w pustostanie
Usiądziesz...
I wciąż w cichych krokach
Jest tyle spojrzenia...
Gdzieś pomiędzy szczeblami słychać krzyk
Dość cichy
Nieznaczny
Mogłabym
Na przeciw...
////&
Mogę włożyć dłoń do środka
Żebyś poczuł...