20.06.2019

Mogłabym posiedzieć na brzegu filiżanki, 
W sukienkach rozpuszczonych jak warkocz, 
Upusciłabym kawałki kropli gdzieś na sam dół siebie w obawie, że rozleje się w śmiechu
Na kawałkach łyżeczek zrobiłbym w ślizgu ucieczkę.. 
Bez pantofli.. Przecież jedynie przeszkadzały by w tej słodkiej przechadzce w dół na sam... 
Po podłogach, w obrusie... 
Huśtawki myśli... 

Ucieczce... 

Mogłabym... 

Usiądź 
Herbata z kawą z jedną łyżeczką... 
Smakiem... 
Malinowym w ziarnach trzymała prosto ramiona 
W kwadratowych kostkach zbyt słodkich 
Rozpuszczone 

Miała czekoladowe ciastka co budząc kawałki serwetki 
Układały się gestem
Biegnie 
Gdzieś od północy w południowych pantoflach spóźnienie.. 
Jak wciąż na przystankach gdy w oczekiwaniu pasażer gubi sens... 

Skasowany bilet nr 47 

Pij 

Herbaty mają to do siebie, że w przeciwieństwie do podnoszącej kawy 
Rozgrzewają namiętnością malin... 
I w zapachu jest ukryte nagie dość lato... 

Chodźmy stąd 

Już czas 

,,,, 




30.05.2019

Koniec maja

Sukienką stałam owiana.. Jak opatuleniem na brzegu
Niczego
Powiedz mi  potrzeba w tym staniu na końcu
...
Gdzie kamienie powinny być wspięte na brzegach czerwonych obcasów
Ubieram kiedy czuję
Pewność że wciąż nigdzie mnie nie ma
Poniewieram się...
Kątem przymieram

Chciałabym




Iść


....
Biegnę



Dziś w spodniach
Potargałam
Kwiaty
Wzór był dość niewidomy...




,..,.,.,.,.,.,.,..,

Krzesło
Drewniane
Usiądź
Nie siadaj nie grzeb się nie rozmawiaj
Usiądź.
Dwa krzesła na pustej przestrzeni w pustych budynkach
Na czworakach
W oczekiwaniu
Więc siedzisz
Usiądź nic już

W odsłoniętych sukienkach jest tyle zachęty
Gdzie nagie uda...
Wciąż drżą
Stojąc w pustostanie
Usiądziesz...
I wciąż w cichych krokach
Jest tyle spojrzenia...
Gdzieś pomiędzy szczeblami słychać krzyk
Dość cichy
Nieznaczny


Mogłabym
Na przeciw...




        ////&


Mogę włożyć dłoń do środka

Żebyś poczuł...

8.05.2019

Lubię pisać listy  szczególnie te właściwie które potrafią nas zabrać w jakąkolwiek podróż ... Mogą to być monotematyczne powieści o niczym , a może to być spotkanie .... Staram się zachować podróże w jedną stronę z możliwością powrotu  do siebie... tak aby się nie pogubić ... Zachować nadmiar czucia dla siebie na potem ... możliwości jest wiele i zupełnie nie są od siebie odosobnione ... 
Mogłabym płynąć jak samotny żagiel , którym przecież jestem w niezliczonych momentach własnego życia .. właściwie jak wielu z nas.. z tą różnicą ... że mojego miejsca nigdy nie odnalazłam... w każdym momencie odliczanych minut w walizkach na kartonowych podłogach jak wciąż w remoncie , w niezliczonych budowach ... 

Podobno jestem zbyt barwnym ptakiem , o niezliczonej barwie , nieuchwytnej .... z niemożliwością zatrzymania ... 
Wciąż w pędzie .. w biegu ... na boso ... 
Jak na pogubionych ścieżkach , niezliczonych kamieniach co wypadając z potarganych kieszeni zupełnie upadły w rozsypce 
Posiadam wiele ciepła którym mogę opatulić jak koc we wrześniowych przeciągach co wiatr zagląda za kołnierze ... 
mogę podać Ci swoją dłoń w nadziei na łyk gorącego kubka ... co w zapachach malin będzie Ci podpowiadał mój zapach ... żebyś nigdy już nie zapomniał .... 
Mogę stać w czwartym piętrze na dachu zupełnie w potarganych włosach i piżamach wołając imię ... 

Jedynie chwilowe przystanki przed deszczem w których zbierały się kałuże ...
Wciąż uciekam ..


Chciałabym zatrzymać się ... usiąść ... 
Poczuć 

Że to co mnie dotknie ... zostanie.....



Mój świat posiada wiele zapachów i wiele barw , wiele drobiazgów których z niezrozumienia chowam .. 

W moim życiu jest niewiele jasnych szlaków , niewiele światła ... a mimo to pozostaje we mnie i istnieje ...
Wiele tęsknoty i głodu , ciepła .. jego braku ... jakbym czasem była jedynie dawcą dla otoczenia ... 
Niewidocznym elementem .... który przecież ... czuje . .. 


nieograniczone pokłady samotności ....

11.03.2019

Raz dwa trzy

Czasem siedzę na dachu... Na dachu gdzie w górę prowadzą wielkie schody.. Wspinam się.. Na wierzchołku.. Nieba odczuwa się jedynie smutek wszechświata... Zagubionych dusz które w swym cierpieniu nabierają ciężkie dzbany... Za dużo... Zbyt.. Siedząc na dachu.... Mogę jedynie patrząc w dół prosić o brak odczuwalnosci chociaż na moment ulgi.. Są ludzie.. Teatry, podniebni tancerze.., manekiny,
Przystanki na których siedzi się... Czekając...
....


Jestem zupełnym odmiencem...


Zupełnie...

I chowam się

Ciuciubabką....


2.02.2019

Pomosty.. Potrafię sobie wyobrazić niezliczone minuty co krążą jak sępy w oczekiwaniu aż kamień potknie w stopie.. W niepochmurnym niebie jakby przeciwstawiają się, uśmiechają z wolna, siadając na każdej posępnej gałęzi. Zimą gdy dość bezbronne nie pachnie  nikt nigdzie niczym... Kwiaty gdzieś biegną dźwigajac suknie w pośpiechu usiadłszy na długich szyjach tych co na chwilę odchodzą...
Mogłabym przysiąc że wciąż widzę...
Nawet słuch jest jeszcze dość wyraźny...
Cień...
W czternastu schodach co echem się odbija
Po drugiej stronie wstał świt słońcem wypchną przez okno smutek...
Na cóż Ci on...
Kiedy wciąż się czeka....

!

"Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."

Rozdz. 1, art.1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz.U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631