Upadłam dziś ...
gdzieś pomiędzy tym pomostem gdzie widać czeluście otchłani w czarnych sukniach siostrzanych dłoni a tą łąką ... tak siedzę pomiędzy spoglądając w dół .... on mnie ciągnie ... wciąż wciąga i patrzy swymi mokrymi ślepiami .... wyciąga do mnie swe macki ... a ja wciąż spoglądam na niego ...wytrzymać
Stoję nad brzegiem dzikich winorośli patrząc na poplątany ich taniec bosych stóp ...
niema
czy można pisac bez treści ?to jak siedziec nad brzegiem martwych ryb i wyobrażac sobie wodę ..
ja piszę ...
Ty z reguły mówisz .. opowiadasz swój sen zniżonym głosem patrząc na mnie , we mnie bądź gdzieś ponad ...
czy można mówic o złym , w momentach szarpania gdy nie ma się mocy go nazwania , zbyt w obszernych kaloszach na wielkiej przestrzeni niczego .....
czy mozna w końcu stanąc na przeciw siebie i odartym literackim słowem powiedziec z wzajemnością jak bardzo ułomnośc nas powiększa i umniejsza za razem jak obraz bez ram by go znów wpakowac ...
ramy mogą miec różne nastroje
w jednym jest zawarta zachłannosc ...
ma kolor purpury ..
w drugiej są jedynie pomosty w których się chowa w bezpiecznej odległości ...
czy można pisac o niczym ...
wdzierająca się cenzura ...
biega jak odbijana stara piłeczka po kątach ta mniejsza i większa napompowana .. to jak w dłoniach ją trzymac i zrywac z niej nitki .. takie zielone .. pachnąca psią śliną i niczym wulgarnym ... drobnymi chwilami szczęścia i nieszczęsliwości ....
są jak marionetki , gdzie odbijając się wraca w to samo miejsce ...
pamiętając jedynie zapach wiatru w niewietrzonych pomieszczeniach ...
czy można pisac o niczym ?
nie można
można nie chciec ...