17.11.2011

20

 siedzenie na przeciw .

   dziś noc była długa .. dłuższa niż poprzednie .... brak snu i ten niepokój w którym w tysięcznym skrzypieniu obracam
   się .
   myśli są , istnieją , jak nienamacalne ma się wrażenie wiecznego lewitowania ... gdzieś w swym śmiechu biegną
   unoszą się i opadają i gdy już prawie zasypiasz dotykają palcami ... jak okręgi wody tworzą się bruzdy ... w oparach , 
   nie wiem która godzina , która już minęła ... ciemność zapadła o wpół do pierwszej ... później już tylko był sufit
   mój niemy przyjaciel który wciąż ma jednakowe oczy
________________________________________________  pobudzenie , którego nie można nijako upuścić z balkonowych belek ,
 
  na zimnych posadzkach ... pobudzenie w których można by było wciąż i wciąż i nie posiada się zmęczenia ... jest tylko   niebyt głodu ....
  rozmowy z samym sobą , weź ten cholerny długopis .. zapisz zapisz .. pewnie jutro zapomnę ... w tych osamotnionych rozmowach tak dobrze układają się zdania .... ____________________________ zapomniałam

16.11.2011

19

  Od paru dni węszą za mną . Węszą . Czuję ten głód . Siedzi na drewnianym krześle. Jego nagość jak wyprasowana skóra .Oparta na taboretach .Skrzypią .Jedną nogą przykurczoną , ramionami wspartymi o kolana , na wpół zgięty . Siedzi w skupieniu ,obserwując moje gałki oczne czy spod powiek jest jakiś cień  .... na sen .........
Sny są nader wyraźne . Przenikają jak chłód , przychodzi do mnie pora z tamtego roku .W tej poszarpanej sukni ....
Czuję ją niemal fizycznie . Sny , nie budzą , one trzymają jak konary ....
___________________________________________________   zamykam .wielką mosiężną kłódkę .na hakach , kołaczą ....

po drugiej stronie jest wrzask .....
Stoisz obok , na krawędziach , krawężnik też je posiada jak skrupulatny kąt dziewięcdziesięciu stopni . Obok , nie na przeciw , obrazu nie trzeba zamazywać ... to co wokół rozmazuje się na widoczność własnych czubków butów . Są drzewa , i istnieje coś dalej .... wyczuwalne .... Patrzenie mąci obraz odbioru , plącze się z własnymi wargami , wole miec je wtedy zamknięte ... wIĘC PATRZĘ w przód ...
Nie ma chęci posiadania , nie na własność , są tylko te ułamki kiedy to w zasłoniętych oczach można udawać , że nas nie ma . Można też udawać , że jesteśmy tylko w tym cieniu ,który wytwarza się w mozolnych latach .Nic jak wiążące .. jak bez końca w jedzeniu galaretki , odstawianiu pustych naczyń i palców na powierzchni .... Dotykanie wody możesz opisać wodę ? Jest miękka ....
Więc w tych snach jak mówiłam jest przedsionek korytarza , raz bywa oświetlony raz wygaszony .W ciemnościach jednak widzę .
Jesteś zupełnie nagi , obnażony już do końca ...
Od paru dni węszą za mną .Węszą . Czuję ich .
___________________________________________________  to ja , która niszczy

14.11.2011

18

Jabłko .....


13.11.2011

17

Siedziałam na balkonie .Jeszcze w betonach .Nogi mi przymarzły mgłą już dawno .
Na betonowych oknach widoczne są opary .....
Pamiętam ciepło gdzie w piżamach wiatr jeszcze letni powiewał pomiędzy metalowymi prętami .
Na owym balkonie mieściły się jedynie cztery stopy .Dwie większe i te mniejsze  .
Dziś balkon jest większy .... bezsenność ta sama.
Gram na fortepianie gdy zasypiam . Pędzlach   umoczonych zieloną farbą .


Parking był zatłoczony .
Kiedy zasłaniam oczy , mnie nie widać ...
Książki kucharskie i widoki na nowe czarno białe fotografie .
Wiszą ....
w jednakowych ramach rozrzuconych na ścianie w biegu ...



W tej mgle owej nocy zaklęte są drogi gdzie w zimnym powietrzu widziałabym czy żyję .
Seksualna nieprzeźroczystośc .
Co bez pośpiechu zamienia się w zwilgotniały bieg ...
Przebiegły .....
Noc jest ostatnio długa .....
Cholernie

1.11.2011

17

jesienne liście spadają już z drzew
zapomniałam jak to jest biec w barwnej jesieni .. wciąż w tańcu gdzie liście układają swój zwój dywanów , podnosząc się i upadając w biegu .... przesłaniają czubki butów ...
są rude ... rude warkocze opadające w niechlujnych uniesieniach... nie jestem już tamtą osobą , ni tą ...
zamykam oczy w pomostach wciąż dotykając zimnej tafli ...
kiedy czołgasz się z paznokciami pełnymi farb ziemi jak pachnie jak drwi ... właściwie zdjęcia w jedno osobowych pomieszczeniach nakrapiane alkoholowym smakiem porzeczek ... one też toczyły walkę trzymając się kurczowo .... biegły wciąż gdzie? biec ...
wprost nie jest mi dane niczego napisać mimo iż słowa często układają się w całości liter tworząc zdania .. czasem opisać historii się  nie da jeżeli nawet ją przeżyjesz po czasie i tak już są rekonstrukcją zdarzeń ułożonych schludnie jak w szufladach skarpetki zwinięte w bezpieczne embriony ...
s t a r a m s i ę ...
nie krzycz ........................................
możemy już tylko ...
przyłożyć liście do słońca i biec ............

!

"Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."

Rozdz. 1, art.1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz.U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631