Wciąż do mnie pisze
.
Jakbym gdzieś istniała .
Udając .Gdzieś mój poziom i pion staje się coraz bardziej namacalny.
A może ma kukłę uszytą , sukienką w grochy .
Nie wiem .
Pomosty które dzielą świat na wpół . Przechodząc z jednego w drugi . Na jego krawędziach związanych linami bujają się z wolna . Kiedy przechodzisz tam i spowrotem ranią dłonie .Okaleczenia są jak mapy . Wyciągnij je przed siebie .... Pomost posiadł przepaśc jak wąski wąwóz , w szarych dechach bujają się swawolnie . Jest wietrznie . Drogi ciągną się w nieskończonośc zamierających widoków. Na szerokośc ramion .Dwa światy , zupełnie różne . Zupełnie w innych zapachach . Ludzi.
14.12.2011
17.11.2011
20
siedzenie na przeciw .
dziś noc była długa .. dłuższa niż poprzednie .... brak snu i ten niepokój w którym w tysięcznym skrzypieniu obracam
się .
myśli są , istnieją , jak nienamacalne ma się wrażenie wiecznego lewitowania ... gdzieś w swym śmiechu biegną
unoszą się i opadają i gdy już prawie zasypiasz dotykają palcami ... jak okręgi wody tworzą się bruzdy ... w oparach ,
nie wiem która godzina , która już minęła ... ciemność zapadła o wpół do pierwszej ... później już tylko był sufit
mój niemy przyjaciel który wciąż ma jednakowe oczy
________________________________________________ pobudzenie , którego nie można nijako upuścić z balkonowych belek ,
na zimnych posadzkach ... pobudzenie w których można by było wciąż i wciąż i nie posiada się zmęczenia ... jest tylko niebyt głodu ....
rozmowy z samym sobą , weź ten cholerny długopis .. zapisz zapisz .. pewnie jutro zapomnę ... w tych osamotnionych rozmowach tak dobrze układają się zdania .... ____________________________ zapomniałam
dziś noc była długa .. dłuższa niż poprzednie .... brak snu i ten niepokój w którym w tysięcznym skrzypieniu obracam
się .
myśli są , istnieją , jak nienamacalne ma się wrażenie wiecznego lewitowania ... gdzieś w swym śmiechu biegną
unoszą się i opadają i gdy już prawie zasypiasz dotykają palcami ... jak okręgi wody tworzą się bruzdy ... w oparach ,
nie wiem która godzina , która już minęła ... ciemność zapadła o wpół do pierwszej ... później już tylko był sufit
mój niemy przyjaciel który wciąż ma jednakowe oczy
________________________________________________ pobudzenie , którego nie można nijako upuścić z balkonowych belek ,
na zimnych posadzkach ... pobudzenie w których można by było wciąż i wciąż i nie posiada się zmęczenia ... jest tylko niebyt głodu ....
rozmowy z samym sobą , weź ten cholerny długopis .. zapisz zapisz .. pewnie jutro zapomnę ... w tych osamotnionych rozmowach tak dobrze układają się zdania .... ____________________________ zapomniałam
16.11.2011
19
Od paru dni węszą za mną . Węszą . Czuję ten głód . Siedzi na drewnianym krześle. Jego nagość jak wyprasowana skóra .Oparta na taboretach .Skrzypią .Jedną nogą przykurczoną , ramionami wspartymi o kolana , na wpół zgięty . Siedzi w skupieniu ,obserwując moje gałki oczne czy spod powiek jest jakiś cień .... na sen .........
Sny są nader wyraźne . Przenikają jak chłód , przychodzi do mnie pora z tamtego roku .W tej poszarpanej sukni ....
Czuję ją niemal fizycznie . Sny , nie budzą , one trzymają jak konary ....
___________________________________________________ zamykam .wielką mosiężną kłódkę .na hakach , kołaczą ....
po drugiej stronie jest wrzask .....
Stoisz obok , na krawędziach , krawężnik też je posiada jak skrupulatny kąt dziewięcdziesięciu stopni . Obok , nie na przeciw , obrazu nie trzeba zamazywać ... to co wokół rozmazuje się na widoczność własnych czubków butów . Są drzewa , i istnieje coś dalej .... wyczuwalne .... Patrzenie mąci obraz odbioru , plącze się z własnymi wargami , wole miec je wtedy zamknięte ... wIĘC PATRZĘ w przód ...
Nie ma chęci posiadania , nie na własność , są tylko te ułamki kiedy to w zasłoniętych oczach można udawać , że nas nie ma . Można też udawać , że jesteśmy tylko w tym cieniu ,który wytwarza się w mozolnych latach .Nic jak wiążące .. jak bez końca w jedzeniu galaretki , odstawianiu pustych naczyń i palców na powierzchni .... Dotykanie wody możesz opisać wodę ? Jest miękka ....
Więc w tych snach jak mówiłam jest przedsionek korytarza , raz bywa oświetlony raz wygaszony .W ciemnościach jednak widzę .
Jesteś zupełnie nagi , obnażony już do końca ...
Od paru dni węszą za mną .Węszą . Czuję ich .
___________________________________________________ to ja , która niszczy
Sny są nader wyraźne . Przenikają jak chłód , przychodzi do mnie pora z tamtego roku .W tej poszarpanej sukni ....
Czuję ją niemal fizycznie . Sny , nie budzą , one trzymają jak konary ....
___________________________________________________ zamykam .wielką mosiężną kłódkę .na hakach , kołaczą ....
po drugiej stronie jest wrzask .....
Stoisz obok , na krawędziach , krawężnik też je posiada jak skrupulatny kąt dziewięcdziesięciu stopni . Obok , nie na przeciw , obrazu nie trzeba zamazywać ... to co wokół rozmazuje się na widoczność własnych czubków butów . Są drzewa , i istnieje coś dalej .... wyczuwalne .... Patrzenie mąci obraz odbioru , plącze się z własnymi wargami , wole miec je wtedy zamknięte ... wIĘC PATRZĘ w przód ...
Nie ma chęci posiadania , nie na własność , są tylko te ułamki kiedy to w zasłoniętych oczach można udawać , że nas nie ma . Można też udawać , że jesteśmy tylko w tym cieniu ,który wytwarza się w mozolnych latach .Nic jak wiążące .. jak bez końca w jedzeniu galaretki , odstawianiu pustych naczyń i palców na powierzchni .... Dotykanie wody możesz opisać wodę ? Jest miękka ....
Więc w tych snach jak mówiłam jest przedsionek korytarza , raz bywa oświetlony raz wygaszony .W ciemnościach jednak widzę .
Jesteś zupełnie nagi , obnażony już do końca ...
Od paru dni węszą za mną .Węszą . Czuję ich .
___________________________________________________ to ja , która niszczy
14.11.2011
13.11.2011
17
Siedziałam na balkonie .Jeszcze w betonach .Nogi mi przymarzły mgłą już dawno .
Na betonowych oknach widoczne są opary .....
Pamiętam ciepło gdzie w piżamach wiatr jeszcze letni powiewał pomiędzy metalowymi prętami .
Na owym balkonie mieściły się jedynie cztery stopy .Dwie większe i te mniejsze .
Dziś balkon jest większy .... bezsenność ta sama.
Gram na fortepianie gdy zasypiam . Pędzlach umoczonych zieloną farbą .
Parking był zatłoczony .
Kiedy zasłaniam oczy , mnie nie widać ...
Książki kucharskie i widoki na nowe czarno białe fotografie .
Wiszą ....
w jednakowych ramach rozrzuconych na ścianie w biegu ...
W tej mgle owej nocy zaklęte są drogi gdzie w zimnym powietrzu widziałabym czy żyję .
Seksualna nieprzeźroczystośc .
Co bez pośpiechu zamienia się w zwilgotniały bieg ...
Przebiegły .....
Noc jest ostatnio długa .....
Cholernie
Na betonowych oknach widoczne są opary .....
Pamiętam ciepło gdzie w piżamach wiatr jeszcze letni powiewał pomiędzy metalowymi prętami .
Na owym balkonie mieściły się jedynie cztery stopy .Dwie większe i te mniejsze .
Dziś balkon jest większy .... bezsenność ta sama.
Gram na fortepianie gdy zasypiam . Pędzlach umoczonych zieloną farbą .
Parking był zatłoczony .
Kiedy zasłaniam oczy , mnie nie widać ...
Książki kucharskie i widoki na nowe czarno białe fotografie .
Wiszą ....
w jednakowych ramach rozrzuconych na ścianie w biegu ...
W tej mgle owej nocy zaklęte są drogi gdzie w zimnym powietrzu widziałabym czy żyję .
Seksualna nieprzeźroczystośc .
Co bez pośpiechu zamienia się w zwilgotniały bieg ...
Przebiegły .....
Noc jest ostatnio długa .....
Cholernie
1.11.2011
17
jesienne liście spadają już z drzew
zapomniałam jak to jest biec w barwnej jesieni .. wciąż w tańcu gdzie liście układają swój zwój dywanów , podnosząc się i upadając w biegu .... przesłaniają czubki butów ...
są rude ... rude warkocze opadające w niechlujnych uniesieniach... nie jestem już tamtą osobą , ni tą ...
zamykam oczy w pomostach wciąż dotykając zimnej tafli ...
kiedy czołgasz się z paznokciami pełnymi farb ziemi jak pachnie jak drwi ... właściwie zdjęcia w jedno osobowych pomieszczeniach nakrapiane alkoholowym smakiem porzeczek ... one też toczyły walkę trzymając się kurczowo .... biegły wciąż gdzie? biec ...
wprost nie jest mi dane niczego napisać mimo iż słowa często układają się w całości liter tworząc zdania .. czasem opisać historii się nie da jeżeli nawet ją przeżyjesz po czasie i tak już są rekonstrukcją zdarzeń ułożonych schludnie jak w szufladach skarpetki zwinięte w bezpieczne embriony ...
s t a r a m s i ę ...
nie krzycz ........................................
możemy już tylko ...
przyłożyć liście do słońca i biec ............
zapomniałam jak to jest biec w barwnej jesieni .. wciąż w tańcu gdzie liście układają swój zwój dywanów , podnosząc się i upadając w biegu .... przesłaniają czubki butów ...
są rude ... rude warkocze opadające w niechlujnych uniesieniach... nie jestem już tamtą osobą , ni tą ...
zamykam oczy w pomostach wciąż dotykając zimnej tafli ...
kiedy czołgasz się z paznokciami pełnymi farb ziemi jak pachnie jak drwi ... właściwie zdjęcia w jedno osobowych pomieszczeniach nakrapiane alkoholowym smakiem porzeczek ... one też toczyły walkę trzymając się kurczowo .... biegły wciąż gdzie? biec ...
wprost nie jest mi dane niczego napisać mimo iż słowa często układają się w całości liter tworząc zdania .. czasem opisać historii się nie da jeżeli nawet ją przeżyjesz po czasie i tak już są rekonstrukcją zdarzeń ułożonych schludnie jak w szufladach skarpetki zwinięte w bezpieczne embriony ...
s t a r a m s i ę ...
nie krzycz ........................................
możemy już tylko ...
przyłożyć liście do słońca i biec ............
21.09.2011
14
Biegnąc wciąż ku normalności .
Kieruje się na północ od własnej wyspy.
Normalność jest częścią tego świata w którym istnieją połamane paznokcie histerycznych blondynek , obłąkanych rozbieganych spojrzeń na przedmieściach ... pasażach w nadziei na obniżenie metek ...
pretensjonalnych głosów gdy wraca się i nie wchodzi tam gdzie pachnie przypalonym mięsem ....
ta owa normalność jest betonową zamkniętą przestrzenią gdzie szarość wydaje się taka miażdżąca w swej ciężkości ...
zamknąć oczy by ból ustał tak kołacze się wciąż w łaknieniu za czymś co pachnie zarumienioną brzoskwinią ...
jak na jabłoni schować się w konarach rozłożyć drobne ego
zmęczona jestem ...
posiedź dziś ze mną na brzegu tam gdzie nic się nie słyszy ...
ta owa normalność jest betonową zamkniętą przestrzenią gdzie szarość wydaje się taka miażdżąca w swej ciężkości ...
zamknąć oczy by ból ustał tak kołacze się wciąż w łaknieniu za czymś co pachnie zarumienioną brzoskwinią ...
jak na jabłoni schować się w konarach rozłożyć drobne ego
zmęczona jestem ...
posiedź dziś ze mną na brzegu tam gdzie nic się nie słyszy ...
20.09.2011
13
Kraina pełna była aniołów , figurki stały dumnie z opuszczonymi skrzydłami .
Pachniało bożym narodzeniem ...
dziwne dzieci patrzące z dołu jakby ....
"czy ma pani kredki mniejsze , żeby nie były mojej wielkości , żebym je uniósł "
chłopiec o czarnych włosach i jasnej karnacji ....
i reszty nie pamiętam
świt nastał ....
drobne mi się mieszają .....
Chciałabym porozmawiać ...
o przyzwyczajeniach
Pachniało bożym narodzeniem ...
dziwne dzieci patrzące z dołu jakby ....
"czy ma pani kredki mniejsze , żeby nie były mojej wielkości , żebym je uniósł "
chłopiec o czarnych włosach i jasnej karnacji ....
i reszty nie pamiętam
świt nastał ....
drobne mi się mieszają .....
Chciałabym porozmawiać ...
o przyzwyczajeniach
17.09.2011
12
Kiedy powracasz do siebie samego spokojem.Wszystko zdaje się pachnieć znajomo ... zupełnie jednak inaczej.Przemiany ... w istocie bywają okrywane bólem . Odczuwalnośc bywa na marginesie .
Bronie się , poprzez pochłanianie niekoniecznie zdolnych do świadomości istot.
Jest obco.Litery w słowach gubią się w powolnych wibracjach kiedy ktoś zlewa swój całodzienny pot na poręcze krzesła ....
Rodzaj.Wylęganie.
Poziom i pion .
Kiedy siedzę na obrotowym krześle .
Ślizgam się w tył i w przód .
Pomosty są bliższe i bezpieczniejsze....
Bronie się , poprzez pochłanianie niekoniecznie zdolnych do świadomości istot.
Jest obco.Litery w słowach gubią się w powolnych wibracjach kiedy ktoś zlewa swój całodzienny pot na poręcze krzesła ....
Rodzaj.Wylęganie.
Poziom i pion .
Kiedy siedzę na obrotowym krześle .
Ślizgam się w tył i w przód .
Pomosty są bliższe i bezpieczniejsze....
15.09.2011
10
Dwa dni wycięte z "normalności".Mieszalnośc osób jak w filiżankach w napojach mlecznych kaw ciemnych i tych czarniejszych.
Pierwszy od pięciu .
Brak snu z 3,5 godzinnym mamroczeniem .Rankiem zapach gór skoszonych traw , wybrzuszonych erekcji ziemi . Czy ziemia ma erekcję ? Czy brak wytrzymałości objawia w sposób niezależnych gniewnych wybuchów ?
Nie wiem ..
Chciałam życ inaczej ...
żyję
__________
Pierwszy od pięciu .
Brak snu z 3,5 godzinnym mamroczeniem .Rankiem zapach gór skoszonych traw , wybrzuszonych erekcji ziemi . Czy ziemia ma erekcję ? Czy brak wytrzymałości objawia w sposób niezależnych gniewnych wybuchów ?
Nie wiem ..
Chciałam życ inaczej ...
żyję
__________
11.09.2011
9
Czasem dni bywają jak amok . W którym biegniemy na oślep w bezradności.
Zmęczona jestem .Jutro wyjazd na dwa dni , sto osiemdziesiąt osób.
Sto osiemdziesiąt różnych istnień.
Brak mi czasem takiej nic nieznaczących znajomości w których nie trzeba "dotykac"...
Można posiedzieć w ciepłym ognisku w milczeniu gdzie nikt nie będzie zadawał zbędnych pytań.
W ucieczce od codzienności .
Bezradność.
Jest najgorszym owocem .....
Zmęczona jestem .Jutro wyjazd na dwa dni , sto osiemdziesiąt osób.
Sto osiemdziesiąt różnych istnień.
Brak mi czasem takiej nic nieznaczących znajomości w których nie trzeba "dotykac"...
Można posiedzieć w ciepłym ognisku w milczeniu gdzie nikt nie będzie zadawał zbędnych pytań.
W ucieczce od codzienności .
Bezradność.
Jest najgorszym owocem .....
7.09.2011
8
Słyszeliście kiedyś deszcz .Jak pod zmokniętą powłoką włosy skręcają się .Rankiem jeszcze wyprostowane na długość własnych pół nóg.
To było tamtą jesienią .Niewinnie wchodzenie w górny etap widoku .Gdzie na samym szczycie sączyło się grzane wino i wiatr.Zimny jednak .Przenikający chłodem .Gdzieś w oddali było jedynie słychać upadające krople i ciężkość oddechów .Sznurówki wiązało się co jakiś czas.
Nie można dotykac i przejść obok udając , że w tym jednakowym dotyku chowała się sama radość.By później spocząć w drodze powrotnej , nie ciężkiej lecz lekkiej wręcz swawolnej .
Z radiem na cały regulator.Brak mi śmiechu .Starej drewnianej chaty gdzie piło się jedynie herbatę .Co jak mgła unosiła się ku ustom .
Później było już jedynie ciężej .
Oczekiwanie stawało na przemian z owym "dotykiem",niezrozumianym i niechętnym .Jak kilkuletnie sygnały po drugiej stronie .
Telefony są męczące.
Sypiać z telefonem , budzic się i słuchac jego miarowego oddechu .
Komunikatory w których robimy tysiące innych czynności .To jakby zamknąć się w jednej puszce którą czasem ktoś potrząsa aby nie zasnąć.
"Znowu mówisz do mnie tym niezrozumiałym swoim językiem "
Ilekroć otwieram furtki coraz częściej skrzypią coraz zachłanniej przymykają się .Nie wpuszczając już do wewnątrz nikogo ...
Żadnych obcych .
Normalność jest straszna , a jednak prosta.Nudna . I jedno kolorowa a jednak bezpieczna.
Jedynie tylko brak tej emocjonalnej beztroski kiedy "dotykamy" ... aby miec o czym chociażby pisać ... w tym marnym żywocie w sposób ów "niezrozumiały " i niezgrabny ...
nie można dotykac ...
bezkarnie
____________________
Historia M.to może jutro jak czasu braknie ....
Więc ten deszcz dziś w biegu dorwał czerwoną bluzę i suchą sierść.
Dobrze jest czasem pobiec w śmiechu ....
Przypomina mi to pomost gdzie w wyobraźni można ponieść się gdziekolwiek ....
To było tamtą jesienią .Niewinnie wchodzenie w górny etap widoku .Gdzie na samym szczycie sączyło się grzane wino i wiatr.Zimny jednak .Przenikający chłodem .Gdzieś w oddali było jedynie słychać upadające krople i ciężkość oddechów .Sznurówki wiązało się co jakiś czas.
Nie można dotykac i przejść obok udając , że w tym jednakowym dotyku chowała się sama radość.By później spocząć w drodze powrotnej , nie ciężkiej lecz lekkiej wręcz swawolnej .
Z radiem na cały regulator.Brak mi śmiechu .Starej drewnianej chaty gdzie piło się jedynie herbatę .Co jak mgła unosiła się ku ustom .
Później było już jedynie ciężej .
Oczekiwanie stawało na przemian z owym "dotykiem",niezrozumianym i niechętnym .Jak kilkuletnie sygnały po drugiej stronie .
Telefony są męczące.
Sypiać z telefonem , budzic się i słuchac jego miarowego oddechu .
Komunikatory w których robimy tysiące innych czynności .To jakby zamknąć się w jednej puszce którą czasem ktoś potrząsa aby nie zasnąć.
"Znowu mówisz do mnie tym niezrozumiałym swoim językiem "
Ilekroć otwieram furtki coraz częściej skrzypią coraz zachłanniej przymykają się .Nie wpuszczając już do wewnątrz nikogo ...
Żadnych obcych .
Normalność jest straszna , a jednak prosta.Nudna . I jedno kolorowa a jednak bezpieczna.
Jedynie tylko brak tej emocjonalnej beztroski kiedy "dotykamy" ... aby miec o czym chociażby pisać ... w tym marnym żywocie w sposób ów "niezrozumiały " i niezgrabny ...
nie można dotykac ...
bezkarnie
____________________
Historia M.to może jutro jak czasu braknie ....
Więc ten deszcz dziś w biegu dorwał czerwoną bluzę i suchą sierść.
Dobrze jest czasem pobiec w śmiechu ....
Przypomina mi to pomost gdzie w wyobraźni można ponieść się gdziekolwiek ....
25.08.2011
6
Kiedy podejrzewasz u siebie napady smutku , powinno się go zalać herbacianym wrzątkiem żeby już wrzeszczał tak długo ..
Można by było wtedy mówic o histerii zbiorowej gardła pomieszanej z migdałami .
Ze smutku się nie wrzeszczy , nie biega zabłąkanymi oczyma ...
&
Sny są bardzo ciekawym odzwierciedleniem . Koniec świata , misterne uwiedzenie i uczenie się odmawiania ..
Cholera.
Lans z tamponem 13.
Można by było wtedy mówic o histerii zbiorowej gardła pomieszanej z migdałami .
Ze smutku się nie wrzeszczy , nie biega zabłąkanymi oczyma ...
&
Sny są bardzo ciekawym odzwierciedleniem . Koniec świata , misterne uwiedzenie i uczenie się odmawiania ..
Cholera.
Lans z tamponem 13.
24.08.2011
5
Kiedy siedzę oddalona ludzkie twarze jakby zamazują swoje kształty . Wiatrak dmucha z wolna w tył pleców .W dni te upalne można było by usiąść na oczkach hamaków i poudawać wiatr.
Sny bywają wyraźne i mniej jednak istnieją to dobrze w swojej prostocie i zawiłości dają poczucie , że jednak pomost istnieje czasem pewnie jak kochanek woła mnie ... nie słyszę .
Normalność jest inna .Zupełnie nowa .
Sny bywają wyraźne i mniej jednak istnieją to dobrze w swojej prostocie i zawiłości dają poczucie , że jednak pomost istnieje czasem pewnie jak kochanek woła mnie ... nie słyszę .
Normalność jest inna .Zupełnie nowa .
18.08.2011
1.
Pomosty które dzielą świat na wpół . Przechodząc z jednego w drugi .
Na jego krawędziach związanych linami bujają się z wolna . Kiedy przechodzisz tam i spowrotem ranią dłonie .Okaleczenia są jak mapy . Wyciągnij je przed siebie ....
Pomost posiadł przepaśc jak wąski wąwóz , w szarych dechach bujają się swawolnie tam i spowrotem .
Jest wietrznie . Drogi ciągną się w nieskończonośc zamierających widoków.
Na szerokośc ramion .Dwa światy , zupełnie różne . Zupełnie w innych zapachach .
Ludzi.
Na jego krawędziach związanych linami bujają się z wolna . Kiedy przechodzisz tam i spowrotem ranią dłonie .Okaleczenia są jak mapy . Wyciągnij je przed siebie ....
Pomost posiadł przepaśc jak wąski wąwóz , w szarych dechach bujają się swawolnie tam i spowrotem .
Jest wietrznie . Drogi ciągną się w nieskończonośc zamierających widoków.
Na szerokośc ramion .Dwa światy , zupełnie różne . Zupełnie w innych zapachach .
Ludzi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
!
"Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."Rozdz. 1, art.1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz.U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631