Liść mi się przyplątał ... jak niemy podróżnik wsiada ze mną .... w biegu w drzwiach na wpół otwartych .... jakbym nie mogła go ominąć niechybnie w podłużnych jego drganiach kolor już swój utracił jak zgniłe życie na jabłoni co kiwał się latem to w bok ... to w górę ... zaznając kąpieli w jednej kropli deszczu .. pieszczotliwie spijając rosą
umarł mi dziś w dłoni .....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz