30.05.2019

Koniec maja

Sukienką stałam owiana.. Jak opatuleniem na brzegu
Niczego
Powiedz mi  potrzeba w tym staniu na końcu
...
Gdzie kamienie powinny być wspięte na brzegach czerwonych obcasów
Ubieram kiedy czuję
Pewność że wciąż nigdzie mnie nie ma
Poniewieram się...
Kątem przymieram

Chciałabym




Iść


....
Biegnę



Dziś w spodniach
Potargałam
Kwiaty
Wzór był dość niewidomy...




,..,.,.,.,.,.,.,..,

Krzesło
Drewniane
Usiądź
Nie siadaj nie grzeb się nie rozmawiaj
Usiądź.
Dwa krzesła na pustej przestrzeni w pustych budynkach
Na czworakach
W oczekiwaniu
Więc siedzisz
Usiądź nic już

W odsłoniętych sukienkach jest tyle zachęty
Gdzie nagie uda...
Wciąż drżą
Stojąc w pustostanie
Usiądziesz...
I wciąż w cichych krokach
Jest tyle spojrzenia...
Gdzieś pomiędzy szczeblami słychać krzyk
Dość cichy
Nieznaczny


Mogłabym
Na przeciw...




        ////&


Mogę włożyć dłoń do środka

Żebyś poczuł...

8.05.2019

Lubię pisać listy  szczególnie te właściwie które potrafią nas zabrać w jakąkolwiek podróż ... Mogą to być monotematyczne powieści o niczym , a może to być spotkanie .... Staram się zachować podróże w jedną stronę z możliwością powrotu  do siebie... tak aby się nie pogubić ... Zachować nadmiar czucia dla siebie na potem ... możliwości jest wiele i zupełnie nie są od siebie odosobnione ... 
Mogłabym płynąć jak samotny żagiel , którym przecież jestem w niezliczonych momentach własnego życia .. właściwie jak wielu z nas.. z tą różnicą ... że mojego miejsca nigdy nie odnalazłam... w każdym momencie odliczanych minut w walizkach na kartonowych podłogach jak wciąż w remoncie , w niezliczonych budowach ... 

Podobno jestem zbyt barwnym ptakiem , o niezliczonej barwie , nieuchwytnej .... z niemożliwością zatrzymania ... 
Wciąż w pędzie .. w biegu ... na boso ... 
Jak na pogubionych ścieżkach , niezliczonych kamieniach co wypadając z potarganych kieszeni zupełnie upadły w rozsypce 
Posiadam wiele ciepła którym mogę opatulić jak koc we wrześniowych przeciągach co wiatr zagląda za kołnierze ... 
mogę podać Ci swoją dłoń w nadziei na łyk gorącego kubka ... co w zapachach malin będzie Ci podpowiadał mój zapach ... żebyś nigdy już nie zapomniał .... 
Mogę stać w czwartym piętrze na dachu zupełnie w potarganych włosach i piżamach wołając imię ... 

Jedynie chwilowe przystanki przed deszczem w których zbierały się kałuże ...
Wciąż uciekam ..


Chciałabym zatrzymać się ... usiąść ... 
Poczuć 

Że to co mnie dotknie ... zostanie.....



Mój świat posiada wiele zapachów i wiele barw , wiele drobiazgów których z niezrozumienia chowam .. 

W moim życiu jest niewiele jasnych szlaków , niewiele światła ... a mimo to pozostaje we mnie i istnieje ...
Wiele tęsknoty i głodu , ciepła .. jego braku ... jakbym czasem była jedynie dawcą dla otoczenia ... 
Niewidocznym elementem .... który przecież ... czuje . .. 


nieograniczone pokłady samotności ....

!

"Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."

Rozdz. 1, art.1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz.U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631