8.05.2019

Lubię pisać listy  szczególnie te właściwie które potrafią nas zabrać w jakąkolwiek podróż ... Mogą to być monotematyczne powieści o niczym , a może to być spotkanie .... Staram się zachować podróże w jedną stronę z możliwością powrotu  do siebie... tak aby się nie pogubić ... Zachować nadmiar czucia dla siebie na potem ... możliwości jest wiele i zupełnie nie są od siebie odosobnione ... 
Mogłabym płynąć jak samotny żagiel , którym przecież jestem w niezliczonych momentach własnego życia .. właściwie jak wielu z nas.. z tą różnicą ... że mojego miejsca nigdy nie odnalazłam... w każdym momencie odliczanych minut w walizkach na kartonowych podłogach jak wciąż w remoncie , w niezliczonych budowach ... 

Podobno jestem zbyt barwnym ptakiem , o niezliczonej barwie , nieuchwytnej .... z niemożliwością zatrzymania ... 
Wciąż w pędzie .. w biegu ... na boso ... 
Jak na pogubionych ścieżkach , niezliczonych kamieniach co wypadając z potarganych kieszeni zupełnie upadły w rozsypce 
Posiadam wiele ciepła którym mogę opatulić jak koc we wrześniowych przeciągach co wiatr zagląda za kołnierze ... 
mogę podać Ci swoją dłoń w nadziei na łyk gorącego kubka ... co w zapachach malin będzie Ci podpowiadał mój zapach ... żebyś nigdy już nie zapomniał .... 
Mogę stać w czwartym piętrze na dachu zupełnie w potarganych włosach i piżamach wołając imię ... 

Jedynie chwilowe przystanki przed deszczem w których zbierały się kałuże ...
Wciąż uciekam ..


Chciałabym zatrzymać się ... usiąść ... 
Poczuć 

Że to co mnie dotknie ... zostanie.....



Mój świat posiada wiele zapachów i wiele barw , wiele drobiazgów których z niezrozumienia chowam .. 

W moim życiu jest niewiele jasnych szlaków , niewiele światła ... a mimo to pozostaje we mnie i istnieje ...
Wiele tęsknoty i głodu , ciepła .. jego braku ... jakbym czasem była jedynie dawcą dla otoczenia ... 
Niewidocznym elementem .... który przecież ... czuje . .. 


nieograniczone pokłady samotności ....

11.03.2019

Raz dwa trzy

Czasem siedzę na dachu... Na dachu gdzie w górę prowadzą wielkie schody.. Wspinam się.. Na wierzchołku.. Nieba odczuwa się jedynie smutek wszechświata... Zagubionych dusz które w swym cierpieniu nabierają ciężkie dzbany... Za dużo... Zbyt.. Siedząc na dachu.... Mogę jedynie patrząc w dół prosić o brak odczuwalnosci chociaż na moment ulgi.. Są ludzie.. Teatry, podniebni tancerze.., manekiny,
Przystanki na których siedzi się... Czekając...
....


Jestem zupełnym odmiencem...


Zupełnie...

I chowam się

Ciuciubabką....


2.02.2019

Pomosty.. Potrafię sobie wyobrazić niezliczone minuty co krążą jak sępy w oczekiwaniu aż kamień potknie w stopie.. W niepochmurnym niebie jakby przeciwstawiają się, uśmiechają z wolna, siadając na każdej posępnej gałęzi. Zimą gdy dość bezbronne nie pachnie  nikt nigdzie niczym... Kwiaty gdzieś biegną dźwigajac suknie w pośpiechu usiadłszy na długich szyjach tych co na chwilę odchodzą...
Mogłabym przysiąc że wciąż widzę...
Nawet słuch jest jeszcze dość wyraźny...
Cień...
W czternastu schodach co echem się odbija
Po drugiej stronie wstał świt słońcem wypchną przez okno smutek...
Na cóż Ci on...
Kiedy wciąż się czeka....

!

"Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."

Rozdz. 1, art.1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz.U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631