odgłosy z nadmierną dźwiękowością nabrzmiewają coraz mocniej
uderzające zegary gdzie w komnatach odbijają się głucho o drzwi
drewniane
stalowe ramy i klamry pozapinane szczelnie by nie wpuścić światła
oczy bolą
na korytarzach cienie w swych posągowych sukniach gonią się
na przemian mijając wapienne posadzki
stukot obcasów
nabrzmiałych palców powyginanych
w męce
cisza .....
wchodzę po stopniach albo schodzę znaczenie morza wzburzonego zbyt i sny
każdy centymetr przekładania nóg ma w sobie jakiś sens ... powinien mieć
schodzę poręcz ma gładką strukturę zamalowanego drewna
jest dość półmroczne dobrze niech będzie
szarość jest taka niezmienna w swojej barwie
drewniane drzwi w olejnej nie pamiętam szczegółu
codziennie je mijam
czasem siedząc w pomieszczeniach dość długo potrafię stwierdzić ich strukturę ścian , że mają wzory
poranna toaleta , podobne czynności jak jedna w drugą
aparat milczy jak zwęglony po wielkim pożarze wybucha , ale wciąż milczy , parzy i wciąż milczy
tlące papierosowe dymy na balkonowych posadzkach
niebo granatowe wiszące ...
gdzie moja kraina , pomosty pełne baśni ... uciekam
i morze .... zdobione drobnym piaskiem , niezliczonymi podmuchami wiatru , zderzeniami i uśmiechami
................
1 komentarz:
wciąż na nowo..
Prześlij komentarz