6.09.2012

45


nad brzegiem tafla rozciąga swoje olbrzymie plecy ...
są jeszcze w stalowej szarości zamknięte ...
jeszcze chłodniej gdy nad ziemią usłane piętrzą się pierzyny  ...
sny ...
niemym wyrazem przemawiają w ciszy ..
ciszej ...
biegną ku górze odłamki srebrzystych łusek ryb co w  barwach przeplatają się złotą słychać plusk ..
jak potężny drapieżnik wyłania swoje oczodoły ...

w dalekich krainach ... góry odbijają swoje garby
przyglądając się sobie z osobna
w wielkich stalowych lustrach ....

słońce ...
jakby ciągnęło swoją odmienną pieśń ...

cicho ciszej ....
w oddali para dotyka kochanka ... tańcząc w swawolnych sukniach ..
w przeźroczystości widać jej brzeg ...
kłębią się
ocierają ...

widzę
nastał świt ..



%


a wiesz , że alicja miała w swoim władaniu takie małe ciastka które w zależności od spożycia pozwalały jej zwiększać bądź zmniejszać rzeczywistość .. 
w tej rzeczywistości bywa różnie .. 
ważne jedynie , że ma się poczucie .. 
skoku .. 
w kapelusznikowych herbacianych stołach leżał sztuciec .. 
filiżanki przelewały się jak dziurawe skarpety .. 
a wiesz , że alicja miała sukienki też w zależności od rozmiarów szyte na miarę bądź i nie .. 
te suknie czasem tonęły .. 
bywały opięte .. 
to wszystko jest wina ciastek .. za dużo ich w kieszeniach te ciastka są takim wypełnieniem .. 
biegną w okruchach i tak gniotą w przyjemności spożywania .. 
czasem staje się tak za mała .. 
za maleńka w tym ogarnięciu .. 


alicja nigdy się nie poddała rozpaczy .. 
otworzyłaby okna by ją wywiało 





W pożegnaniu pociąg ciężko osiadł na szynach niewidocznych a jednak czuc było tą ciężkość.Pożegnania jakby świat miał by pobiec w szaleństwie jak zwariowany klaun z bladym nosem bo farby zabrakło . Pożegnania budzą agonię . Wino tak pachnie poziomkami w swych niezliczonych lampkach zamyka się w bólu nad roztarganym morzem wspomnień . Każdy zapach i smak .... Każde blady pomruk nieba gdy niebo na jesień zamyka się w szarościach . Jak szelest liści w ostatnim doznaniu . ...

Nic nie istnieje jak wieczność w bladych kolorach miodowych goździków .Są takie maleńkie a najintensywniejsze .. to te ulubione ... kiedy któregoś dnia zapisał się ich zapach w ogródkach działkowych gdy schylając się z ciekawości zawładnęły mną ....
Ławka .... są ławki w swej samotności które tkwią dumnie w butach zbyt szerokich ... zatapiają swe stopy w czarnych czeluściach ziemi .... jest miękka w poddaniu ciepłem owija jej nogi...... silnie na wzajem trzymają swe lica .... jak jedność w której należą do siebie ..........
Ławka ma popękane siedlisko od ilości zużytych godzin .. w których tak bezpiecznie spożywało się herbatę .... zakrapianą miodem z uśmiechniętych pszczelich bębenków jak w zaproszeniu by zatopić w nich swe usta tak spierzchną gdy tych obrazów brak ....
Kiedy siadam tam czuje .... się jedynie wiosnę w której budzi się rosa tak śmiesznie błaka się i mieni w odbiciach promieni .... w zaczesanych kapeluszach czerwonokrwistych maków ..gdzie przekrzywiają swoją głowę to w prawo to w lewo z nadzieją na wiatr....
I drzewa z wysokimi ramionami .... jak głodne doznań wyciagają je silnie w stronę nieba ....
w zapachach jaśminu , świerków .......
A w lesie .. zerwał się wiatr wczesnym rankiem pomieszany słońcem było ciepło ...
śmiesznie obijał się o pionowe kory drzew .. jednostajnie kołysząc je ...w powolnych usypianych jeszcze nutach ... zapach roznosił się w całej szerokości gdzie nie spocząć wzrokiem .....wiatr nagle zerwał się jakby coś chciał pochwycić za dłonie ... zatańczyć w zwariowanych kółkach gdzie podnosząc głowę ku górze wydaje się jakby konary tworzyły magiczny okrąg .. słychać było śmiech upadanych szyszek .... jak w tych spazmach turlały się po ziemi ...... jedna o drugą .... ocierając się ....
w ciepłym wietrze .... spadały igły jak tysiące gwiazd w drobnym gęstym deszczu .... było słychać ich pomruk zadowolenia ... były wszędzie w ilościach milionowych rozkoszy .... padało ....
na ramionach jednak zamiast deszczu miałam płaszcz usianych igiełkowych śmiesznych chochlików ........
można było zamknąć oczy i usłyszeć spazm ......

deszcz meteorytów .........




Brak komentarzy:

!

"Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."

Rozdz. 1, art.1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz.U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631