Cztery dni pędu , pęd.Wszechobecny istniejący jak zakaźna choroba w której czasami udaje się zagłuszyć symptomy .
Uciekinier .Wciąż pozostaję uciekinierem .Tylko buty mam już cięższe i zbyt niechętne .
Obracając się się w okół osi .Tył już nie jest aż tak nieznośny jakby się wydawało .Wszystko jest rozmyte jak tafla spadającej wody gdy patrzysz na nią spod innego stopnia .Np.na kuckach z lekko przekręconą głową .... Dziwne jak organizm wylęga się i chowa pod naparem braku wody jakby zostało wyciśnięte do ostatniej kropli ... potu.
Mam spracowane dłonie chociażby zdawało by się dosyć miękkie .Pod przekątną wydaje się dosyć za chuda i zbyt elastyczna jakby skóra naciągała się go granic gdy miednica obija się delikatnie .. w bawełnianych koszulach , optycznie zwiększających objętość i powiewających jak chorągiew...
Chleb jest rankiem dosyć czerstwy , zbyt znużony jakby od ciągłego leżenia i zmienności temperatur i wilgotności ... jak ciało gdy zamoczone w długim czasie marszczy się .....
Wszystko jakby ma odmienną i znajomą formę .
Już bez miotania , bez zamiecenia i pogrążeniach w chwilowej rozpaczy ...
O to jestem ... jakbym stała w dosyć obnażonej i nagiej prostocie ....
Jakby nie uderzało , na chwilę , już nie z taką intensywnością jakby robactwo wylęgło się do ostatniego skrzydła i pofrunęło dostając od życia jeszcze jedną rolę do spełnienia ....
siedziałam na przeciw , ręce krzyżowały się i opadały , prostowały i naprężały , jakby zagubiony zwierz złapany z zakrwawioną ofiarą... kiedy czujesz tą siłę ...
najcudowniejsze jest właśnie poczucie jej , w głębokości znajomego jeziora w którym pływało się dosyc późno i nago gdy słońce zachodziło już na drugą stronę zmęczone w swej czerwoności ...
ta siła , którą można wykorzystać a jednak już nie trzeba ..
jest bezpiecznie ...
Pomosty które dzielą świat na wpół . Przechodząc z jednego w drugi . Na jego krawędziach związanych linami bujają się z wolna . Kiedy przechodzisz tam i spowrotem ranią dłonie .Okaleczenia są jak mapy . Wyciągnij je przed siebie .... Pomost posiadł przepaśc jak wąski wąwóz , w szarych dechach bujają się swawolnie . Jest wietrznie . Drogi ciągną się w nieskończonośc zamierających widoków. Na szerokośc ramion .Dwa światy , zupełnie różne . Zupełnie w innych zapachach . Ludzi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
!
"Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."Rozdz. 1, art.1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz.U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz