Na peronach zielonych liści .....................
Któregoś dnia przejdziesz na drugą stronę pomostu ... Jest jak łuk wygięty w wymiętych koszulach ... powieszonych by na wietrze potargał je wiatr.... składający się z maleńkich kwadratowych kamieni , nie pytaj mnie dlaczego kwadraty są dla mnie tak istotną częścią ... Chyba wynika to z poukładania idealnych kątów i przestrzeni ...
Kwadraty są jak najbardziej ..
wciąż mam Twoją sylwetkę w dziwnym kolorze spodni i bose stopy , potrafię sobie je wyobrazić jak niezliczone ilości kamieni pokaleczyły po drodze ...
Więc
Któregoś dnia będziemy zbyt zajęci
patrzeniem w dno upadającego kamienia w pomoście ...
Napojeni ciszą odgłosu chlupotu , patrzeniem w nierozdarte dziecięce liście , co jeszcze nie zdążyły rozpieścić się w słońcu na całą szerokość ramion ...
stałeś kiedyś z nimi na wzgórzu ?
Z ramionami własnymi co obejmują siebie na całą szerokość istnienia ...
by po chwili wiatr łapać w dłonie , przynajmniej próbować ...
Za mało spacerów , nie wystarczy wyciągnąć krzesła w pośpiechu na betonowych balkonach ,,,, chociaż one też posiadają opowieści ....
Więc któregoś dnia przejdziesz na drugą stronę pomostu ... w peronach zmęczonych myśli ....może być jesienią , jesień pomimo smutku ma najwięcej zapachu tęsknoty ...
Na niezliczonych kałużach , kropel co odbijając się od dna własnego istnienia , popełzną .....
wciąż mam Twoje niezliczone ilości kropek zaznaczonych , w zdaniach .
Nieobecność w obecności ...
Więc któregoś dnia przejdziesz na drugą stronę Pomostu ....
by posiedzieć ...
&
czasem oglądam siebie znów na nowo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz