zielone są zielone z odrobiną szarości widziałam jedynie ich wyraz gdy w mokrych podmokłych światach ...... są jaskrawe ... jakby coś paliło je od środka ... coraz bardziej nie zaglądam ... coraz częsciej widzę tylko to co przynosi ukojenie ... każdą częsc mogę przegonic w kszałną masę ... tylko ...
czy moge istniec właśnie w tej owej formie bez ... tych którzy mnie tworzą ...
ile widziałam .. bardzo niewiele ... a z drugiej strony wystarczająco....
czasem gdy coś nie jest osiągalne pozostawiam tam skąd przyszły na progu .....
nie wiem nie zastanawiałam się jeszcze chyba nie przyszła pora ... może któregoś dnia ... wstanę tak po prostu i pójdę ...
nic nie szkodzi że padało ... lubię deszcz ... w bezkarności przenikania materiałów co pozwala pływac myślą w dół od samego czubka po dłoniach jakby pieścił i przytulał w całym swym dotyku ... zapach jest wyraźniejszy ... jakby wszystko nagle poczeło oddychac ... intensywnosc doznań ...nocą różnica polega na odnajdywaniu zapachów u nasady własnych emocjii niż wzroku ...
maliny .... lubię siadać często nad kubkiem .. i patrzeć jak napar wibruje w wysokość ... unosząc się tak delikatnie na tyle jednak w gęstwinie zawitać w obrazie .. wije się i płaszczy w zależności od ruchu powietrza czasem dmucham na niego ... nawet z herbaty można zrobić koncert ...
czy moge istniec właśnie w tej owej formie bez ... tych którzy mnie tworzą ...
ile widziałam .. bardzo niewiele ... a z drugiej strony wystarczająco....
czasem gdy coś nie jest osiągalne pozostawiam tam skąd przyszły na progu .....
nie wiem nie zastanawiałam się jeszcze chyba nie przyszła pora ... może któregoś dnia ... wstanę tak po prostu i pójdę ...
nic nie szkodzi że padało ... lubię deszcz ... w bezkarności przenikania materiałów co pozwala pływac myślą w dół od samego czubka po dłoniach jakby pieścił i przytulał w całym swym dotyku ... zapach jest wyraźniejszy ... jakby wszystko nagle poczeło oddychac ... intensywnosc doznań ...nocą różnica polega na odnajdywaniu zapachów u nasady własnych emocjii niż wzroku ...
maliny .... lubię siadać często nad kubkiem .. i patrzeć jak napar wibruje w wysokość ... unosząc się tak delikatnie na tyle jednak w gęstwinie zawitać w obrazie .. wije się i płaszczy w zależności od ruchu powietrza czasem dmucham na niego ... nawet z herbaty można zrobić koncert ...
mój świat jest zupełnie inny ... nie ma podziału ... i nie ma bezpiecznej przystani jest jedynie dryf .... który każdy po drodze musi nabrać swojego biegu .. i albo leci się ze mną albo zostaje ...
wybór ...
wybór ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz