Obracam się coraz częściej wokół własnej osi.
Jak to jest gdy czeka się na coś bardzo długo .
Staje się osiągalne i nagle wszystko zamiera i znika .....
To taki strach niewidocznego .
Stoję na przeciw brzozy .
Na środku skoszonego pola , zniewalając pozostałości ziaren .
Wiatr wieje coraz silniej , coraz mocniej pieści moje lica ....
W białej poświacie jak każdego dnia ...
tylko , że już nie wołam ....
dom biegnie swoją już drogą ....
boje się ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz